Tyle znaków nie pomogło. Kierowca potężnego zestawu wjechał do lasu

Znaki drogowe, nawet te o mocno dramatycznych komunikatach, często nie stanowią wystarczającego wyznacznika dla kierowców. O tym, jak dużym jest to błędem, przekonał się kierujący tą ciężarówką.

Drogowe ciekawostki znajdziesz również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Znaki drogowe sobie, a nawigacja sobie. GPS przecież musi wiedzieć lepiej! Z takiego właśnie założenia wyszedł kierujący tą ciężarówką. W efekcie jego pojazd utknął na leśnej drodze w głębokim błocie.

Zobacz wideo Wjechał pod prąd na drogę ekspresową S7. Wiózł dzieci!

Blisko 70 ton zakopane w błocie w środku lasu. Kierowca ma problem...

Problem tego kierowcy jest potworny. Po pierwsze utknął w głębokim błocie. Na tej drodze poradzić sobie może lekkie auto terenowe, a nie tir obładowany po zęby. Po drugie mówimy o kilkunastometrowym zestawie ważącym nawet 70 ton, który utknął... w środku lasu! Po trzecie nie bardzo wiadomo, jak uwolnić ciężarówkę. Pomoc drogowa nie ma do tej drogi praktycznie żadnego dostępu. Akcja ratunkowa okaże się pewnie zatem mocno kosztowna.

Czy podobne sytuacje zdarzają się tu często? Z pewnością tak. Spójrzcie tylko na dramatyczne natężenie znaków ustawionych przed wyjazdem. Pierwszy mówi o tym, że ciężarówki nie mają wjazdu na leśny odcinek. Drugi informuje kierującego o konieczności zatrzymania się. Wskazuje nawet, że GPS błędnie kieruje tą drogą, bo to nie jest droga przejezdna. To tzw. ślepy zaułek. O braku przejezdności szlaku informują również kolejne trzy oznaczenia zamontowane dalej.

Nowoczesnej technologii trzeba ufać, ale nie bezgranicznie

Kierowcy ciężarówek, ale także i mniejszych dostawczaków, popełniają podczas jazdy dwa błędy. Po pierwsze zbyt łatwowiernie podchodzą do wskazówek nawigacyjnych. Zakładają, że nawigacja nie może się pomylić. Po drugie wskazania programu usypiają ich czujność. Sprawiają, że przestają zwracać uwagę na znaki drogowe czy też ostrzeżenia ustawione przez zarządcę drogi. I utknięcie w błocie wcale nie jest jedynym scenariuszem. Tych zdarza się więcej.

Pisaliśmy już np. o ciężarówkach, które utknęły pod niskimi wiaduktami lub którym niski wiadukt uszkodził część naczepy. Czasami zdarza się też, że tir musi cofać kilometrami. Bo nawigacja zaprowadziła go po wąskiej drodze do punktu, w którym nie ma gdzie zawrócić. Konkluzja? Korzystajcie z GPS-ów. To naturalne. W końcu po to są. Ale nie wyłączajcie jednocześnie rozsądku. I obserwujcie drogi oraz znaki. To podstawa.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.