Gazu LPG nie zatankujesz? Pora przyzwyczaić się do jazdy na benzynie. Będzie drożej

Koniec z jazdą na gazie LPG? Polska Izba Gazu Płynnego ostrzega, że po wprowadzeniu nowego unijnego pakietu sankcji wobec Rosji trzeba przygotować się na problemy z dostępnością paliwa LPG na stacjach. Niewykluczone, że znów trzeba będzie jeździć tylko z wykorzystaniem benzyny.

Paweł Bielski, prezes Polskiej Izby Gazu Płynnego (PIGP) ostrzega w rozmowie z Interią, że kierowców samochodów z instalacją LPG czekają bardzo trudne czasy. Okazuje się, że możliwy jest czarny scenariusz, co oznacza przejściowe problemy z dostępnością gazu LPG na stacjach w Polsce oraz po sąsiedzku, czyli na terenie Ukrainy (to dwa kluczowe rynki autogazu). Skąd takie czarne prognozy?

Zobacz wideo

Według PIGP gazu LPG może zabraknąć na stacjach tuż po wprowadzeniu w życie najnowszego pakietu sankcji wobec Federacji Rosyjskiej. Zgodnie z unijnym projektem jednym z elementów nowego pakietu obostrzeń będzie zakaz importu skroplonego gazu płynnego (LPG) z Rosji. Choć trudno w to uwierzyć, ale rosyjskie paliwo wciąż ma spore udziały w polskim rynku. Tylko w pierwszym kwartale 2023 r. ponad połowa importu LPG do Polski pochodziła z Federacji Rosyjskiej (importujemy także m.in. ze Szwecji, Niderlandów, Wielkiej Brytanii czy Kazachstanu). Jak podaje portal Money.pl na zakupy LPG w Rosji Polska wydała w 2022 r. aż 710 mln. euro (to znacznie więcej niż reszta krajów UE).

Większość skroplonego gazu, jaki trafia do naszego kraju, jest przeznaczone na użytek transportu. Według Money.pl niemal 75 proc. LPG to autogaz (pozostałą część wykorzystuje przemysł oraz dostawcy ogrzewania). Trudno nie wspomnieć o reeksporcie paliwa z Polski do Ukrainy (w pierwszej połowie 2023 r. udział wzrósł do 56 proc.). U naszych wschodnich sąsiadów jest wykorzystywany nie tylko na cywilne i wojskowe potrzeby transportowe, ale także do ogrzewania.

Paweł Bielski w rozmowie z Interią wskazuje na problemy z tranzytem paliwa do naszego kraju. Choć już połowa importu do Polski trafia z Zachodu, to zbliżamy się do granic możliwości obecnej infrastruktury. Dotyczy to nie tylko przepustowości sieci kolejowej, ale także terminalu portowego w Gdańsku. Co gorsza, korzystanie z zagranicznych portów (m.in. Amsterdam, Antwerpia czy Rotterdam) i terminali przeładunkowych wiąże się z coraz wyższymi kosztami (PIGP ostrzega przed spiralą podwyżek). Stąd apel PIGP o wprowadzenie przynajmniej rocznego okresu przejściowego po wprowadzeniu 12. pakietu sankcji, by w tym czasie zwiększyć inwestycje w infrastrukturę LPG i uniknąć problemów z niedoborem paliwa nie tylko jako autogazu, ale źródła energii dla przemysłu (spożywczy, kosmetyczny, metalowy czy branży tworzyw sztucznych).

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.