Co się stanie, jeśli z dwójki od razu wrzucisz czwórkę? Tak działa skrzynia biegów

Skrzynia biegów i jej przełożenia są dogmatycznie traktowane przez kierowców. Powodem okazują się wysokie koszty naprawy. Tylko czy podczas pomijania biegów kierowca tak właściwie może się obawiać awarii przekładni?

O skrzyni biegów w aucie można powiedzieć wiele mocno technicznych rzeczy. Szczególnie że zajmuje się ona zmianą przełożenia prędkości obrotowej na wale wejściowym i wyjściowym. Z punktu widzenia przeciętnego kierowcy dużo ważniejsze są jednak informacje praktyczne.

Zobacz wideo

Pomijanie biegów podczas jazdy to jedna z możliwości

Skrzynia biegów za sprawą kolejnych przełożeń sprawia, że samochód może po prostu jechać szybciej. Dokładnie ta sama moc i moment obrotowy są wykorzystywane efektywniej podczas napędzania pojazdu. Przełożenia są ustawione w odpowiedniej kolejności. Tylko czy to oznacza, że przeskakiwanie między biegiem 1., 2., 3., 4., 5. i 6. powinno być dokonywane rygorystycznie i dogmatycznie w takiej kolejności? I tak, i nie. Dużo zależy od warunków jazdy.

Kiedy można zmienić bieg z 2. na 4.?

Po zmianie biegu z dwójki na czwórkę mocno obniża się prędkość obrotowa silnika. To główne wyzwanie. Dlatego manewr taki jest możliwy przede wszystkim wtedy, gdy silnik przed zmianą pracuje w wysokim rejestrze obrotów. Dotyczy to np. scenariusza, w którym kierowca rozpoczął wyprzedzanie na dwójce i podczas przyspieszania wskazówka obrotomierza zabrnęła w okolice np. 5 tys. obr./min.

W takim przypadku zmiana biegu odbędzie się to bez szkody dla przekładni czy prędkości auta. Kierujący nie musi się obawiać. Przyniesie za to korzyść dla sprzęgła, ale i spalania (to bowiem jeden z trików ecodrivingu). Prędkość obrotowa silnika po zmianie przełożenia o dwa do góry ustabilizuje się na optymalnym poziomie.

Kiedy lepiej nie zmieniać biegu z 2. na 4.?

Kiedy lepiej nie zmieniać biegu z drugiego od razu na czwarty? Tak naprawdę przede wszystkim wtedy, gdy już na dwójce prędkość obrotowa silnika jest niska i wynosi mniej niż 2000 obr./min. W takim przypadku po zmianie przełożenia silnik po prostu zgaśnie. Sytuacja będzie też oznaczać pojawienie się dużych obciążeń w układzie koła dwumasowego, a w skrajnym przypadku może nawet doprowadzić do zerwania paska rozrządu. Choć musi to być pasek zużyty już w dużym stopniu.

Zgaśnięcie silnika w czasie jazdy to mało korzystny scenariusz. Kierowca traci wspomaganie układu kierowniczego i hamulców. Mało doświadczona osoba może w takiej sytuacji nawet spanikować.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.