Ceny nowych samochodów są coraz wyższe. Dlaczego?

Z roku na rok ceny samochodów są coraz wyższe. To nie napawa optymizmem klientów, którzy planują zakup nowego auta. Niestety ten trend jest coraz bardziej zauważalny. Skąd te podwyżki?

W świecie motoryzacji przez ostatnie lata wiele się zmieniło. Napędy wykorzystywane w pojazdach stają się coraz bardziej ekologiczne i coraz droższe. Wprowadza się też coraz większą liczbę różnego rodzajów systemów asystujących kierowcy. To wszystko ma swoją cenę.

Według danych udostępnionych przez IBRM Samar, jeszcze w 2000 roku klienci mogli wybierać spośród 35 marek oraz 216 modeli, a średnia objętość skokowa silnika wynosiła 1,31-litra. Średnia cena samochodu z wynosiła 40 097 zł.

Teraz te wartości są nieco inne. Przede wszystkim na rynku jest 49 marek i 369 modeli. Poza tym, średnia objętość skokowa silnika wzrosła do 1,58-litra, a średnia cena zakupu to121 804 zł. Te dane jasno pokazują, jak rynek ewoluuje.

Zobacz wideo Niższa akcyza na samochody hybrydowe. Ile za nie zapłacimy?

Czemu samochody są coraz droższe?

W dużej mierze jest to konsekwencja wprowadzania coraz ostrzejszych norm emisji spalin, limitów emisji dwutlenku węgla ze sprzedanej floty pojazdów oraz wytycznych Komisji Europejskiej, dotyczących obowiązkowego wyposażenia standardowego samochodów.

Wymagania stawiane przed producentami pojazdów w znaczący sposób wpływają na ceny ich produktów. Przeskok jaki trzeba było dokonać między normą Euro 5, a obowiązującą Euro 6d-Temp, spowodował konieczność rozbudowy układów oczyszczania spalin, a co za tym idzie wzrosły koszty produkcyjne.

Podwyżka cen samochodów nie jest zjawiskiem ekstraordynaryjnym. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest niewątpliwie deprecjacja siły nabywczej pieniądza. Z perspektywy europejskiej nie do zbagatelizowania są również kwestie dotyczące regulacji w zakresie emisji spalin. Rzeczą oczywistą jest, że to klient ostatecznie ponosi koszty badań i innowacji. Pamiętać należy również o krajowych determinantach, do których należy chociażby kurs walut.

– komentuje Cezary Spychała, Specjalista ds. TCO w INFO-EKSPERT Sp. z o.o.

Nie bez znaczenia dla kosztów produkcji jest także obowiązkowe wyposażenie seryjne. Unia Europejska na przestrzeni ostatnich lat wprowadziła szereg wymagań, które muszą spełnić producenci aby móc wprowadzić model do sprzedaży. Wśród przykładów można wymienić konieczność stosowania m.in. odbiornika DAB, czujników ciśnienia w ogumieniu, systemu ESP, czy eCall.

Wzrost cen nowych samochodów to wypadkowa kilku procesów:1. Wprowadzenie bardziej zaawansowanych i mniej emisyjnych napędów musi kosztować.2. Przestoje fabryk w okresie wiosennej pandemii zaburzyło budżety i można doszukiwać się także tego śladu w obecnych wzrostach cen (fabryki poszukują możliwości wyrównania strat).3. Unia wymaga w standardzie coraz bardziej zaawansowanych systemów bezpieczeństwa oraz DAB.W tym kontekście jesteśmy szczęściarzami – Toyota nie musiała wprowadzać nowych napędów (obecne hybrydy 4tej generacji spełniają nowe wymagania emisji dla Unii Europejskiej), a zaawansowane systemy bezpieczeństwa są w naszych autach jako standard od ponad 2 lat.

– wyjaśnia Robert Mularczyk, PR Senior Manager Toyota Motor Poland oraz PR Senior Manager Toyota Central Europe.

Pandemia, a wzrost cen

Panująca pandemia odcisnęła mocne piętno na producentach samochodów. W drugim kwartale roku doszło praktycznie do zamrożenia produkcji, a tym samym do konieczności zmiany polityki sprzedażowej.

Przykład może stanowić grupa PSA, która postawiła na strategię „pricing power”. Jest ona oparta na zwiększeniu ceny produktu, kosztem mniejszej liczby sprzedanych pojazdów. Z punktu widzenia koncernu oznacza to spadki wolumenowe, ale sprzedawane przez większą cenę zakupu samochody, generują większy zysk jednostkowy.

Potwierdzają to eksperci z Boston Consulting Group. Ich zdaniem niepewna sytuacja rynkowa powinna skłaniać producentów do utrzymywania cen pojazdów i unikania wojen na promocje. Jest to konieczne, aby nie doprowadzić z jednej strony do stymulacji popytu przez liczne rabaty, ale z drugiej do braku rentowności w przypadku wprowadzanych modeli.

Myślę, że wielu producentów potraktuje Covid-19 jako okazję do podniesienia cen. Sytuacja jest idealna, bo koncerny już od dłuższego czasu się do podwyżek przymierzały, głównie ze względu na nowe normy emisji CO2. Dlatego firmy zmniejszają produkcję samochodów wysokoemisyjnych, przy jednoczesnym podnoszeniu ceny na pozostałe auta. Natomiast to nie musi być długotrwały trend, teraz przyjdzie moda na podwyżki, a za „x lat” możemy wrócić do sprzedaży „wolumenowej”.

– wyjaśnia dla miesiecznikdealer.pl, Amadeusz Juszczak, szef dealerstwa Forda, firmy Big Autohandel Gdańsk.

Zmiana podejścia do sprzedaży pojazdów

Prawdopodobnie wraz z rosnącymi cenami, zostanie zredukowana liczba modeli dostępnych w gamie producentów. Przewiduje się, że nastąpi zmniejszenie oferty modelowej o 20 proc. i zwiększy się nacisk na sprzedaż aut z segmentu C i wyższych – tak przynajmniej twierdzi Luca de Meo, dyrektor generalny koncernu Renault.

Chodzi o to, aby nie opierać sprzedaży na małych i tanich pojazdach tylko szukać zysków w wyższych klasach, a przy okazji porzucić myślenie o wysokim wolumenie.

Tym samym nie tylko samochody ulegają zmianie, ale też cały proces sprzedażowy oraz plany produkcyjne. Są to naczynia połączone, które obecnie próbują dopasować się do nowego świata, nakreślanego przez szalejącą pandemię. Tym samym tanie, nowe samochody powoli odchodzą w niepamięć i będzie trzeba przyzwyczaić się do coraz większych wydatków na zakup auta, albo rozpatrzenie innej formy finansowania.