Jedną z drogowych zagwozdek wielu kierowców, która powraca co sezon, to kwestia wyprzedzania pojazdów rolniczych, które spotykamy najczęściej na drogach lokalnych i krajowych. Chodzi o sytuację, w której poruszamy się np. za traktorem lub kombajnem po drodze z linią podwójną ciągłą. W końcu nikt nie chce jechać za nimi 25 km/h, kiedy zgodnie z przepisami możemy rozwinąć znacznie wyższe prędkości.
Linia podwójnej ciągłej P-4, jak określa Rozporządzenie Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych w par. 86 pkt 5:
Znak P-4 "Linia podwójna ciągła" rozdziela pasy ruchu o kierunkach przeciwnych i oznacza zakaz przejeżdżania przez tę linię i najeżdżania na nią.
Sama linia ciągła nie odnosi się do manewru wyprzedzania. Nie możemy jednak najeżdżać i przejeżdżać przez ten znak. To znaczy, że wyprzedzanie jest dozwolone i zgodne z przepisami, pod warunkiem że pozostaniemy na swoim pasie ruchu. O ile w przypadku rowerzysty przy zachowaniu tych warunków i minimalnego metrowego odstępu jest to jeszcze możliwe, to w przypadku traktora, już takiej możliwości nie ma. Czasami możemy liczyć, że kierujący pojazdem rolniczym zjedzie na pobocze i zrobi nam trochę miejsca. W przeciwnym warunku mamy związane ręce i trzeba cierpliwie jechać za pojazdem.
Niektórzy zniecierpliwieniu wolną jazdą, decydują się na wykonanie manewru wyprzedzania traktora lub kombajnu. Muszą mieć jednak świadomość, jakie konsekwencje ich czekają, gdyż mogą jednocześnie złamać dwa przepisy. Jeśli masz ochotę, to zagłosuj w naszej sondzie, która znajduje się poniżej.