Czy przed fotoradarem i OPP można jechać szybciej, niż pokazuje znak?

Przekraczanie prędkości przed fotoradarem jest igraniem z przepisami. Czasami legalnym, a czasami nie. I choć margines błędu pomiarowego rzeczywiście funkcjonuje w przepisach, może zastawić pułapkę na kierowcę. Warto o niej pamiętać.

Polscy kierowcy są przyzwyczajeni do poszukiwania wytrychów prawnych. To prowadzi nas z kolei do odwiecznego pytania. Czy na OPP i przed fotoradarem można jechać szybciej, niż pokazuje znak? Jeszcze dekadę temu krążyły legendy mówiące o kasowaniu zdjęć z przekroczeń dopuszczalnej prędkości o 20 czy nawet 30 km/h.

Zobacz wideo Hulajnogą elektryczną pędził z prędkością 54 km/h do przedszkola po dziecko

Od ilu km/h za dużo ITD może ukarać kierowcę na OPP i z fotoradaru?

W zapisach ustawy Prawo o ruchu drogowym i Kodeks wykroczeń na próżno szukać informacji o marginesie tolerancji pomiaru. Przynajmniej w tych odnoszących się do ograniczeń prędkości. Według nich przekroczenie dopuszczalnej szybkości to zawsze przekroczenie. Nie ma znaczenia czy kierowca jedzie o 30, czy o 1 km/h za szybko. Powyższe ustawy regulują też jednak kwestię pomiarów prędkości i tu na scenie staje często pomijany art. 129h ust. 5 pkt 3 ustawy PoRD. Można w nim znaleźć zapis mówiący o tym, że:

Minister właściwy do spraw transportu (...) określi, w drodze rozporządzenia, sposób dokonywania pomiarów przez urządzenia rejestrujące, z uwzględnieniem progów prędkości dostosowanych do obowiązującego na drodze ograniczenia prędkości, (...) a także biorąc pod uwagę możliwość błędu kierowcy do 10 km/h.

Jest przepis, jest akt wykonawczy, są zatem i wytyczne dla ITD. Wytyczne, do których operator systemu CANARD się stosuje. Co to oznacza? Mniej więcej tyle, że przekroczenia prędkości zarejestrowane przez fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości, które opiewają na wartość mniejszą niż 11 km/h, są kasowane. Na ich podstawie nie wszczyna się postępowań i nie wystawia mandatów.

Margines błędu pomiarowego nie działa zawsze. To ważne!

Kierowcy muszą jednak pamiętać o jednym. Margines błędu pomiarowego ustawiony na 10 km/h, działa tylko w jednej sytuacji. Wtedy, gdy dopuszczalna prędkość na drodze wynosi 50 km/h, a pojazd porusza się 57 km/h. Na pięćdziesiątce jest kasowany już od 61 km/h. Od tej wartości nie ma co liczyć na ulgę. Nie będzie zatem tak, że gdy kierujący przekroczy dozwoloną prędkość o 31 km/h, z uwagi na ten właśnie margines błędu, dostanie mandat za jazdę zbyt szybko o 21 km/h. Od odczytów przekroczenia powyżej 10 km/h, 10 km/h wcale odejmowane nie będzie.

Mandat od 11 km/h za dużo działa tylko przy fotoradarze. Ręczne suszarki są wolne od tego zapisu

Lektura poprzednich akapitów może doprowadzić część kierowców do pewnego wniosku. Skoro fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości nie rejestrują przekroczeń prędkości mniejszych, niż 11 km/h, dziesięć więcej staje się bezpiecznym marginesem. Pozwoli na uniknięcie mandatu. Taki sposób zakłamywania rzeczywistości jest jednak błędny. I to z trzech powodów.

  • Po pierwsze dlatego, że w razie sytuacji kryzysowej – a więc zagrożenia np. wypadkiem – każdy km/h mniej ma potężne znaczenie. Może oznaczać możliwość wyhamowania i uniknięcia zderzenia. Lepiej zatem jechać z prędkością przepisową zawsze.
  • Po drugie margines błędu pomiarowego nie dotyczy ręcznych suszarek i wideorejestratorów. W przypadku tej formy rejestrowania wykroczeń kara za nawet najmniejsze przekroczenie prędkości nadal jest zatem możliwa.
  • Po trzecie zarówno fotoradary, jak i OPP są w Polsce świetnie oznakowane. Kierowca może dostrzec m.in. znaki drogowe, które ostrzegają o pomiarze. W tym momencie wystarczy przecież tylko spojrzeć na prędkościomierz i zredukować prędkość jazdy.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.