Kierowcy nagminnie mylą go z innym znakiem. Policja bez litości wlepia mandat za mandatem

Kierujący pojazdami bezustannie dają się złapać na pewien charakterystyczny znak drogowy. Policjanci, gdy to widzą, z miejsca wypisują wysoki mandat i wlepiają punkty karne. A wystarczy się zatrzymać.

Ten znak drogowy to istna zmora dla kierujących pojazdami. Choć jego znaczenie jest banalnie proste, niektórzy kierowcy nic sobie z tego nie robią. Ta "samowolka" kończy się zwykle wysokim mandatem i punktami karnymi. Co gorsza, ignorowanie przepisu może skutkować groźnym wypadkiem.

Zobacz wideo 19-latek driftował na rondzie. Dostał mandat na 3000 zł

Kierowcy stale ignorują ten znak. Policja to widzi i wypisuje srogi mandat

Mowa oczywiście o znaku drogowym B-20, czyli "STOP". To jeden z najbardziej czytelnych znaków na świecie, jego znaczenie znają nawet osoby, które nie zdawały egzaminu na prawo jazdy. Mimo to jest on nagminnie ignorowany. Kierowcy bardzo często traktują go jak znak A-7, który ostrzega przed ustąpieniem pierwszeństwa. Stawia się go na drodze podporządkowanej przed skrzyżowaniem z drogą z pierwszeństwem.

"Ustąp pierwszeństwa" to jednak nie to samo, co "Zatrzymaj się". Znak B-20 bezwzględnie nakazuje zatrzymać pojazd. Stawiany jest nie bez powodu na niebezpiecznych skrzyżowaniach, gdzie droga z pierwszeństwem przejazdu jest zwykle ruchliwa, a widoczność - niedostateczna. Policja bardzo często staje w takich miejscach i łapie nieposłusznych kierowców. 

Zwalniają, ale się nie zatrzymują. To powszechny błąd wśród kierujących

Złamanie prawa ruchu drogowego w tym przypadku kończy się mandatem w wysokości 300 zł oraz nawet ośmioma punktami karnymi. Grzywna finansowa to jednak nic w porównaniu z konsekwencjami, jakie zaistniałyby podczas potencjalnego wypadku. Media niejednokrotnie nagłaśniały sytuacje, w których doszło do tragicznego zdarzenia w wyniku niezatrzymania się jednego z kierowców na znaku "STOP". 

Policjanci z ruchu drogowego, czyli tzw. drogówka, ustawiają się w pobliżu znaku B-20 i masowo wlepiają mandaty. Współczesna technologia pozwala również na obserwację niebezpiecznego skrzyżowania z oddali. Coraz częściej używa się w tym celu dronów policyjnych, które z góry "namierzają" kierowców łamiących przepisy. Uskutecznia to cały proces i ułatwia egzekwowanie przepisów prawa drogowego.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.