Piesi nie dostają wysokich mandatów? W palecie znajduje się zarówno kwota 2000 zł, jak i 5000 zł

Na kierowców na drogach czekają wielotysięczne mandaty. To prawda. W Polsce utarł się jednak sposób myślenia, który zakłada, że pieszych nie da się ukarać takimi karami. To jednak poważny błąd. Bo możliwości takie są.

O karach dla kierowców, ale także i pieszych opowiadamy szerzej w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Piesi na polskich drogach są traktowani trochę jak święte krowy. Mają teraz dużo szersze uprawnienia np. na przejściach. Poza tym bardzo dużo mówi się o ich uprzywilejowanym charakterze. To w końcu niechronieni uczestnicy ruchu drogowego. Fakt ten nie wyklucza jednak możliwości popełnienia przez nich "drogich" wykroczeń. Takie w taryfikatorze również się pojawiają.

Za błędy na przejeździe pieszy zapłaci nawet 2000 zł

Jednym z "najdroższych" czynów pieszego na drodze będzie błąd popełniony na przejeździe kolejowym. Bo taryfikator przewiduje w takim przypadku mandat wynoszący 2000 zł. Nie do 2 tys. zł, a dokładnie taką kwotę. Czterocyfrowa suma pojawi się na bloczku mandatowym w sytuacji, w której pieszy:

  • wejdzie na torowisko, gdy zapory lub półzapory są opuszczone lub rozpoczęto ich opuszczanie,
  • wejdzie na torowisko, gdy przed nim umieszczony jest sygnalizator i ten zaczął nadawać sygnał czerwony.

Stworzenie zagrożenia oznacza dla pieszego mandat wynoszący ponad 1000 zł

2000 zł dla pieszego mrozi krew w żyłach? Przejdźmy zatem do punktu drugiego. Tu pojawia się bowiem art. 86 ustawy Kodeks wykroczeń, który mówi o stworzeniu zagrożenia dla bezpieczeństwa drogowego. I przykładów takich sytuacji może być naprawdę wiele. Pieszy stworzy zagrożenie, gdy:

  • wejdzie na przejście dla pieszych, ale zrobi to bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd i to np. spowoduje kolizję drogową.
  • wejdzie na jezdnię spoza pojazdu lub innej przeszkody. To zmusi kierowców do nagłego hamowania.
  • wejdzie na jezdnię, patrząc w ekran smartfona i pisząc np. sms-a. To zmusi kierowców do hamowania oraz potencjalnie może doprowadzić do kolizji.

Stworzenie zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu drogowego oznacza dla pieszego mandat bazowy wynoszący 1000 zł. To jednak kwota bazowa – warto wyraźnie to podkreślić. Bo praktyka mówi o tym, że musi być ona uzupełniona kwotą mandatu przewidzianą za dany czyn. Stworzenie zagrożenia z telefonem w dłoni będzie zatem kosztować 1300 zł, wchodzenie na jezdnię zza przeszkody 1200 zł, a bezpośrednio przed jadący pojazd na pasach 1150 zł.

Pieszy stworzył zagrożenie na drodze? Może nawet trafić do sądu

Choć powyższe kwoty są nadal minimalnymi wymiarami kary. Warto bowiem pamiętać o tym, że art. 86 ustawy Kodeks wykroczeń mówi o karze grzywny. To sprawia, że górny próg jest ustawiony na kwotę sięgającą już 5000 zł. W razie rażącego złamania przepisów policjant ma możliwość podjęcia decyzji o podwyższeniu kary. Pieszy oczywiście może się nie zgodzić np. na 5-tysięczną grzywnę. Wtedy jednak policjant skieruje sprawę do sądu. Sędzia natomiast miarkując skalę zagrożenia, jest w stanie wlepić pieszemu grzywnę sięgającą już 30 tys. zł. Pójście do sądu nie musi być zatem wcale takie opłacalne.

Kary do 5 tys. zł dla pieszych to przesada? Takie zdarzają się naprawdę rzadko. Przypominając o nich mam jednak inny cel. Chcę uświadomić pieszym, że na drodze mają oni nie tylko przywileje, ale i obowiązki. Są współodpowiedzialni za bezpieczeństwo. Muszą o tym zawsze pamiętać.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.