Prawo jazdy będzie ważne tylko 5 lat? Jedna grupa kierowców w strachu

Unia Europejska nie przebiera w środkach. Chce skrócić termin ważności prawa jazdy do maksymalnie 5 lat. Po tym czasie nie tylko wyśle kierowcę na obowiązkowe badania lekarskie, ale i egzamin sprawdzając. Całe szczęście regulacja ma dotyczyć jednej grupy prowadzących.

O propozycjach zmian w przepisach drogowych przeczytasz również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Unia Europejska ma ambitny plan. Chce sprawić, aby na europejskich drogach nie było ofiar wypadków. Wcale! Działania w tym zakresie są podejmowane wielopoziomowo. UE dopracowuje kwestię wyposażenia pojazdów, ale także aspektów legislacyjnych związanych z uprawnieniami do kierowania.

Zobacz wideo Kierowca z Gliwic nie przyjął mandatu. Teraz nie ma prawa jazdy

UE chce skrócić termin ważności prawa jazdy do 5 lat

Nowy pomysł włodarzy UE mówi o tym, aby skrócić ważność prawa jazdy do zaledwie 5 lat. Dziś okres ten wynosi nawet 15 lat. Co więcej, do 5 lat ważność dokumentu byłaby skrócona w początkowym okresie obowiązywania przepisów. Później wydawanie nowego prawka byłoby konieczne nawet co dwa lata lub rok. Informacja brzmi rewolucyjnie, ale i przerażająco. Bowiem co 5 lat kierowca musiałby pojawiać się na badaniu lekarskim. Całe szczęście regulacje mają dotknąć tylko jednej grupy kierowców. Tych, których tak właściwie dotknąć powinny.

Nowe regulacje dotyczące skrócenia terminu ważności prawa jazdy opracowywane właśnie przez UE mają dotyczyć seniorów, a konkretnie osoby w wieku od 65 lat. Przekroczenie tego progu oznaczałoby, że kierowca musiałby zacząć wymieniać prawo jazdy co 5 lat. Co 5 lat musiałby też dostarczać zaświadczenie lekarskie. Po 75. roku życia okres ważności spadłby do dwóch lat, a po 80. roku życia do zaledwie roku.

Co 5 lat badanie i egzamin sprawdzający. Do tego zakaz jazdy w nocy

To jednak nie koniec nowości w proponowanych regulacjach. UE chce, aby klasyczne badanie lekarskie, pozwalające na ocenę ogólnego stanu zdrowia, zostało rozszerzone. Podczas wizyty w środku zdrowia senior miałby zostać przebadany również psychologicznie, a do tego pod kątem motoryki i szybkości reakcji. To czynniki, które mają potężne znaczenie dla jego umiejętności za kierownicą. W efekcie senior dostawałby po wizycie lekarskiej nie kwitek, a raczej coś na kształt raportu o stanie zdrowia.

Na tym jednak włodarze UE wcale zatrzymywać się nie chcą. Bo w kwestii tej regulacji pojawiają się też pomysły dużo szerzej zakrojone. Dobry przykład dotyczy nie tylko wnikliwych badań lekarskich. W pracach zespołu tworzącego propozycję nowych przepisów pojawiła się także koncepcja przeprowadzania obowiązkowych egzaminów sprawdzających. Egzaminator w czasie jazdy sprawdziłby, w jakim stopniu senior radzi sobie z panowaniem nad pojazdem. A proponowany jest też np. zakaz jazdy w nocy.

Czy zabranie seniorom prawa jazdy to dobry pomysł?

Generalnie pomysł uważniejszego przyglądania się seniorom za kierownicą wydaje się trafiony. Ich zachowania drogowe często nie są najlepsze – i to stwierdzenie jest naprawdę eufemistyczne. Potrafią jechać 20 km/h na siedemdziesiątce, zmieniać pas ruchu bez sprawdzenia, czy ten jest wolny, czy wykonywać manewry w ostatniej chwili. Z drugiej strony nietrudno odnieść wrażenie, że propozycje UE idą w jednym kierunku. W przypadku części zmian chodzi o wyeliminowanie seniorów z dróg.

Być może taki schemat nawet byłby właściwy. Tyle że brukselscy urzędnicy nie mogą zapominać o jednym. Samochód jest często dla samotnego seniora lub pary seniorów jedynym środkiem transportu, który może dowieźć ich do przychodni, apteki czy sklepu. Wielu z nich mieszka przecież poza miastem w rejonie, w którym praktycznie nie ma żadnej komunikacji zbiorowej (przynajmniej w Polsce). Może zatem zanim włodarze UE skasują seniorom prawa jazdy, zajmą się tą kwestią? W przeciwnym razie przepisy okażą się bezduszne. A w takim kształcie nie będą pasować do unijnych ideałów.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.