W CEPiK pojawiły się kolejne błędy. Kierowcy muszą je sprostować. Inaczej będą srogo płacić

W CEPiK zostało zaktualizowanych nawet 15 mln rekordów. Niestety automatyzacja oznacza błędy. I te się zdarzają. Czy można je ignorować? Tego nie zalecamy. To naraża kierowcę na koszty. Ale wyprostowanie pomyłki niestety nie jest takie proste.

O nowościach przygotowanych dla kierowców piszemy również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Ekologia i emisja spalin. To ostatnio najmodniejsze słowa w motoryzacji. Działając na ich fali, władza postanowiła unormować dane zapisane w CEPiK. Chodziło o uzupełnienie rekordów dotyczących pojazdów normą emisji spalin. Jej wpisywanie do bazy było obowiązkowe od 2018 r. Wcześniej dane nie były zbierane.

Zobacz wideo Złodzieje wpadli przez prędkość. Skradziony SUV miał trafić na Litwę

Jak sprawdzić normę emisji spalin auta w CEPiK?

Ministerstwo cyfryzacji ogłosiło sukces. W CEPiK udało się dopisać aż 15 mln informacji o emisyjności pojazdów. Lista jest zatem kompletna. Jak urzędnicy dokonali tego cudu? Głównym wyznacznikiem dla wskazania normy Euro pewnie stał się rodzaj napędu i rocznik produkcji pojazdu. Kierunek prac został obrany w dość dobry sposób. Przy czym słowo dość trzeba podkreślić szczególnie. Bo w przypadku auta, które w roku 2005 przeszło lifting, istnieje możliwość przypisania np. jednej z trzech norm.

Pośpiech i mało precyzyjny mechanizm działania sprawiają, że w bazie pojawiają się pierwsze błędy. Internauci piszą bowiem o tym, że choć ich samochód spełnia wymogi normy Euro 4, w CEPiK pojawia się informacja mówiąca o normie Euro 2. To błąd i to zasadniczy. Jak kierowca może go wykryć? Na kilka sposobów. Albo w aplikacji mObywatel w sekcji mój samochód, albo na rządowej stronie historiapojazdu.gov.pl. Co z wykrytymi błędami? Droga jest jedna. Kierowca musi postarać się o zmianę wpisu w CEPiK, udając się do wydziału komunikacji, który dany pojazd zarejestrował.

Jak poprawić normę emisji spalin samochodu w CEPiK?

Ciekawostka w tym punkcie jest taka, że administrator systemu CEPiK nadając normę emisji spalin autu, może zrobić to metodą na chybił trafił. Kierowca, aby skorygować błędne informacje, musi z kolei już dostarczyć dokumenty potwierdzające fakt istnienia błędu. Konkretne dokumenty. Mowa o:

  • świadectwie zgodności WE,
  • dopuszczeniu jednostkowe pojazdu,
  • decyzji o uznaniu dopuszczenia jednostkowego pojazdu,
  • świadectwie dopuszczenia indywidualnego WE pojazdu.

Kierowca może poszukiwać tych dokumentów w domu. Prawda jest jednak taka, że w 90 proc. przypadków ich nie będzie miał. W praktyce oznacza to mniej więcej tyle, że do skorygowania danych zawartych w CEPiK kierowca musi napisać do importera danej marki. Musi w piśmie zawrzeć prośbę o wydanie świadectwa zgodności WE, a właściwie to wtórnika dokumentu. I nawet w tym punkcie sprawa nie jest prosta. Bo importer wcale dokumentu wydawać nie musi. Nie ma takiego obowiązku. Może zatem odmówić lub poprosić o wniesienie opłaty za przesłanie druku.

Co oznacza błędna norma emisji spalin w CEPiK?

Pewnie nie zabraknie kierowców, którzy rodzaj normy emisji spalin ich samochodu zapisanej w bazie CEPiK zignorują. To z czasem może się jednak okazać potężnym błędem. I sytuacje takie w przyszłości pojawią się aż trzy.

  • Pierwsza dotyczy dostępu do stref czystego transportu. Te będą uzależnione właśnie od normy emisji spalin. Zbyt niska może sprawić, że kierowca nie wjedzie do jakiegoś miasta.
  • Druga odnosi się podatku płaconego podczas rejestracji samochodu używanego, który może się pojawić w 2024 r.
  • Trzecia odnosi się do corocznego podatku emisyjnego, który właściciele aut używanych prawdopodobnie będą musieli płacić już od 2026 r. Jego wysokość będzie uzależniona od normy Euro wpisanej do CEPiK.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.