Jesień i zima to zdecydowanie najgorszy okres dla kierowców, jeśli chodzi o widoczność na drodze. Nie dość, że dużo wcześniej robi się ciemno, a kierowcy oślepiają się nawzajem, to nie pomaga pogoda. Deszcz, czasem lepki śnieg to standard. Ostatnio wiele polskich dróg opanowała mgła. Kiedy włączać tylne światło przeciwmgłowe? Wielu kierowców robi to zbyt wcześnie. Za to również grozi mandat. Wyjaśnijmy najważniejsze zasady:
Polskie przepisy są w tym przypadku bardzo konkretne i przewidują jeden scenariusz, kiedy trzeba włączać światło przeciwmgłowe tylne. Artykuł 30 ust. 3 ustawy Prawo o ruchu drogowym mówi jasno o warunkach zmniejszonej przejrzystości powietrza, w których widoczność spada na odległość mniejszą niż 50 metrów.
Proste, prawda? Tu powstaje oczywiście pytanie, jak zorientować się, kiedy widoczność spadnie do tego poziomu. Na drodze w odległości najłatwiej zorientować się, korzystając ze słupków przy drodze. Są one rozstawione co sto metrów. Jeśli nie w ogóle nie widzimy słupków, to sygnał, że sytuacja robi się poważna i trzeba zacząć myśleć o włączeniu świateł. Oszacowanie, kiedy jest dokładnie 50 metrów może być trudne, ale na drodze najważniejszy jest zdrowy rozsądek. Ważne, żeby nie jeździć z włączonymi światłami przeciwmgłowymi, kiedy są dobre warunki i włączać je, kiedy nic nie widać. Dlaczego to takie ważne? Jadąc z włączonymi światłami przeciwmgłowymi bardzo oślepiamy innych kierowców. Możemy w ten sposób doprowadzić do tragedii.
Tak samo niebezpieczna jest sytuacja, kiedy nie włączymy świateł przeciwmgłowych w warunkach skrajnie złej widoczności, którą przepisy określają na poniżej 50 metrów. Narażamy się, że ktoś może nas we mgle po prostu nie zauważyć. Uderzy w nasz samochodów albo będzie musiał w ostatniej chwili awaryjnie hamować. Jaki można dostać mandat za złe używanie świateł przeciwmgłowych?
Co więcej, nieużywanie wymaganego oświetlenia podczas zatrzymania lub postoju w warunkach niedostatecznej widoczności. Popełnienie tego wykroczenia oznacza mandat od 150 do 300 zł i 3 pkt karne.