Mandat za drift. Teraz jest konkretny i BARDZO dotkliwy. Kilka tysięcy zł

Driftowanie na drogach publicznych nie jest dobrym pomysłem. A argumentem najmocniej przemawiającym do wyobraźni kierujących jest... wysoki mandat. Chcesz poczuć urok zimowego, kontrolowanego uślizgu? Przygotuj zatem 5 tys. zł.

Pierwsze opady śniegu sprawiają, że wieczorami puste parkingi np. przed marketami stają się ośrodkami szkolenia kierowców. Prowadzący auta przednionapędowe rozpędzają się i zaciągają ręczny. Właściciele samochodów RWD kręcą bączki. I każdej zimy piszemy o tym także w materiałach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Zobacz wideo 5000 zł mandatu za drifting pod marketem

Jadą na pusty plac, rozpędzają się i zaciągają ręczny

Pusty plac, śnieg i możliwość wprowadzenia samochodu w "kontrolowany" poślizg. Tak, to może być pole do popisu dla poprawiania umiejętności. Kierowca rozumie fizykę zachowania pojazdu w poślizgu. Tyle że nie bez przyczyny napisaliśmy słowo kontrolowany w cudzysłowie. Bo manewry takie kończą się różnie. Bywa, że na drodze driftingującego samochodu stanie np. latarnia lub... radiowóz. Obydwie przeszkody oznaczają koszty.

Pół biedy gdy na miejsce driftu kierowca wybierze absolutnie pusty plac. Czasami drifterzy pojawiają się też na drogach miejskich.

Mandat za driftowanie na śniegu to nawet 5 tys. zł

Jaki dziś można dostać mandat za driftowanie samochodem? Wyjątkowo dotkliwy. Kwalifikację prawną tego czynu określa art. 86 par. ustawy Kodeks wykroczeń. A ten stwierdza że "kto na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, podlega karze grzywny". Co oznacza słowo grzywna w tym przypadku? Jej wartość maksymalną, czyli nawet 5 tys. zł. I kwota nie jest czysto pozorna. Mandaty takie się sypią. Policjanci są wzywani na miejsce przez świadków, ewentualnie korzystają z nagrań monitoringów.

Kluczowe jest to, że zapis dotyczy drogi publicznej, strefy zamieszkania lub strefy ruchu. Nie odnosi się np. do prywatnej posesji, które nie jest oznaczona jako jedna z tych stref. Tam mandat nie obowiązuje.

Drifter dostanie też 10 punktów i może stracić prawo jazdy

Piątka i trzy zera dostrzeżone na mandacie to straszna wizja? Pewnie. Tyle że na tym lista możliwych konsekwencji nie kończy się. Bo wraz z mandatem kierujący otrzyma również 10 punktów karnych. To raz. Dwa policjanci mają możliwość podjęcia decyzji o zatrzymaniu uprawnień do kierowania i skierowaniu wniosku do sądu. Sąd oceni czy istnieje przesłanka do odebrania prawa jazdy, a do tego wskaże własną propozycję grzywny. W przypadku wyroku sądowego ta może wynosić nawet 30 tys. zł.

Drifting na placu przed marketem

Zrozumienie fizyki zachowania się samochodu w poślizgu jest ważne. Praktyczne sprawdzenie i kontrolowanie poślizgu może się przydać w warunkach realnych. Tyle że wybór na miejsce driftingu placu przed marketem, z rozsądkiem wiele wspólnego już nie ma. Po pierwsze dlatego, że w każdej chwili ktoś może pojawić się przed maską auta. Po drugie miejsce takie do manewrów przygotowane nie jest. Kierowca może trafić na latarnię, ewentualnie nigdy nie wie na ile równa jest nawierzchnia. Najechanie na krawężnik lub nierówność może się zakończyć uszkodzeniem opony lub koła.

Więcej o:
Copyright © Agora SA