Co się stało z polskimi kierowcami? Policyjne statystyki świecą się na czerwono!

Pierwsze cztery miesiące tego roku upłynęły pod znakiem czerwonego światła drogowego. Więcej było wypadków, ofiar śmiertelnych i rannych. Aby monitorować sytuację, Komendant Główny Policji powołał specjalny zespół.

O sprawie w swoim materiale doniosła stacja TVN 24. Informuje ona o wzrostach liczby zdarzeń drogowych w Polsce w 2024 r. I wzrost ten jest szczególnie zauważalny, bo tendencja wydaje się być stała. Nie zatrzymuje się od stycznia i przełamuje schemat poprawy sytuacji drogowej. Poprawy, którą notowaliśmy od kilku lat.

Zobacz wideo Pościg ulicami Warszawy zakończył się na słupie

W 2024 r. jest o 10 proc. więcej wypadków i o 12 proc. więcej ofiar śmiertelnych

Dane są – delikatnie mówiąc – alarmujące. Tylko między styczniem a kwietniem 2024 r. liczba wypadków wzrosła o 10 proc. Te oznaczały wzrost liczby ofiar śmiertelnych aż o 12 proc. i rannych o 9 proc. Na czerwono świecą się także statystyki dotyczące kolizji. Ich ilość w pierwszych czterech miesiącach roku była o 15,7 proc. wyższa. To oznacza aż 129 383 tego typu zdarzenia.

Czarną kartą w tym roku zapisał się kwiecień. 30 dni tego miesiąca wystarczyło, aby na polskich drogach doszło do 1695 wypadków, w których śmierć poniosło 149 osób, a 1990 odniosło obrażenia. Główną przyczyną zdarzeń w tym okresie było nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu, w tym w 787 przypadkach nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu na przejściu.

Sytuacja jest alarmująca. Policja postanowiła zatem zbadać, z czego wynika tak drastyczna zmiana tendencji. W tym celu Komendant Główny Policji – Marek Boroń powołał specjalny zespół. Ten ma diagnozować przyczyny sytuacji i zaproponować rozwiązania.

Policja powołuje zespół. Ale to tylko prężenie PR-owych mięśni

Powoływanie oficjalnego zespołu oznacza oczywiście prężenie PR-owych mięśni i tworzenie spadochronu dla komendanta. Grupa ważnych specjalistów przecież sama w sobie nie rozwiąże problemy. Statystyki nie wyglądają dobrze, a odpowiada za nie szef policji. Gdyby nie zareagował, mógłby stracić pracę. W tej sprawie warto jednak zdać sobie sprawę z dwóch rzeczy.

Po pierwsze to nie statystyki są tu winne czy funkcjonariusze, a kierowcy. W ostatnim czasie opresyjność policji rzeczywiście osłabła. Widać to nawet w doniesieniach o kolejnych mandatach. Brakuje w nich pięciocyfrowych rekordzistów. Mniej wyczuwalny bat być może przełożył się zatem na mniejszą ostrożność kierujących?

Po drugie wzrost liczby zdarzeń drogowych tak naprawdę wybuchł w tym roku, ale był zapowiadany od dłuższego czasu. Blisko połowa kwietniowych wypadków wynikała z nieustąpienia pierwszeństwa pieszemu na oznakowanym przejściu. Liczba zdarzeń w rejonach zebr rosła jednak od kilku lat, a konkretnie od zmiany przepisów w zakresie pierwszeństwa pieszych 1 czerwca 2021 r. To z kolei pokazuje jedno. Przyczyny pogarszających się statystyk drogowych mogą być naprawdę złożone.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.