Dakar 2013 | Hołek jedzie po zwycięstwo

Krzysztof Hołowczyc pojawił się w Paryżu jako jeden z faworytów Rajdu Dakar. Na specjalnej konferencji przed startem edycji 2013 legendarnych zawodów, mówił wprost, że właśnie rozpoczęła się dla niego batalia o zwycięstwo

W środę, 21 listopada w Paryżu odbyła się konferencja prasowa organizatora Dakaru, rajdu który po raz pierwszy odbył się w 1979 roku. Wśród zaproszonych faworytów tego legendarnego rajdu nie zabrakło Krzysztofa Hołowczyca.

Polak w edycji 2013 wystartuje za kierownicą Mini All 4 Racing, w barwach Monster Energy X-raid Team. Pilotował go będzie Portugalczyk Filipe Palmeiro.

Rajd Dakar 2013 wystartuje ze stolicy Peru 5 stycznia, a zakończy się 20 stycznia w Santiago de Chile. 35. edycja najtrudniejszego rajdu świata tym razem będzie miała przebieg z północy na południe.

Rajd po raz pierwszy wystartuje z Limy i już od pierwszych etapów będzie przebiegał po pustynnym terenie z ogromnymi wydmami, co z pewnością sprawi, że czołówka od pierwszych kilometrów będzie musiała dać z siebie wszystko.

Wśród głównych faworytów do zwycięstwa w najważniejszej kategorii samochodów organizator wymienia trzech fabrycznych kierowców Mini: Stephane Peterhansela, Nani Romę i Krzysztofa Hołowczyca.

Zespół Monster X-raid Team odniósł w poprzedniej edycji podwójne zwycięstwo, lokując 5 swoich aut w pierwszej dziesiątce, ale ostatnio wprowadzone zmiany przepisów technicznych mocno faworyzują samochody z silnikami benzynowymi.

Takimi autami będzie dysponował groźny zespół Toyoty, na czele z Ginilem de Villiers oraz zespół ostatnio stworzony przez Nassera Al Attiyah, dysponujący zbudowanymi w USA samochodami typu buggi. Partnerem Katarczyka będzie legendarny Hiszpan Carlos Sainz.

Tajemnicą pozostaje konkurencyjność tych buggi, gdyż zadebiutują one właśnie na Dakarze. Do czołówki mogą też wjechać Mistubishi, których nowa ewolucja znakomicie spisywała się podczas niedawno rozegranego rajdu w Maroku.

Krzysztof Hołowczyc zaatakował tak ostro, że wskoczył na pozycję lidera Baja PolandKrzysztof Hołowczyc zaatakował tak ostro, że wskoczył na pozycję lidera Baja Poland fot. Monster Energy X-raid Team fot. Monster Energy X-raid Team Krzysztof Hołowczyc:

Właśnie  rozpoczęła się batalia o zwycięstwo w kolejnej edycji tej legendarnej imprezy. Cieszę się, że organizator wśród faworytów rajdu wymienia także mnie. Zresztą powiem nieskromnie, że mam ogromny apetyt, żeby ten rajd wygrać. Dodam przewrotnie, że teraz to już prawie wszystko zależeć będzie od szczęścia, którego niestety kilkakrotnie na Dakarze zabrakło mi. Mam nadzieję, że ten rok będzie przełomowy. Dzięki współpracy z Monster Energy i X-raid jestem dziś fabrycznym kierowcą w najlepszym zespole, mam do dyspozycji fantastyczny samochód, świetnych mechaników, inżynierów, logistyków. Jestem w bardzo dobrej formie, więc nie brakuje niczego, żeby od początku jechać w ścisłej czołówce. Czas pozostały do startu spędzę bardzo intensywnie. Już za kilka dni wylatuję do Niemiec na badania wydolnościowe oraz trening techniczny w warsztatach X-raidu, stamtąd na kilkanaście dni w austriackie Alpy, gdzie wraz z pozostałymi członkami naszego zespołu będziemy pracowali nad formą fizyczną. W połowie grudnia polecę jeszcze na Kanary, by tam już samotnie pobiegać po plaży, wyciszyć się i popracować w skupieniu nad swoją psychiką. Potem kilka dni spędzę z rodziną w Olsztynie, święta, pierwszy od kilku lat wspólny Sylwester i Nowy Rok, a zaraz potem wylot do Peru i start, którego już nie mogę się doczekać. Po raz pierwszy pojadę Dakar z Filipe, więc to jest zasadnicza zmiana, ale wierzę, że jest on bardzo zmotywowany szansą zrobienia życiowego wyniku, więc będzie się mocno starał, żebyśmy nie błądzili na trasie. Jechałem z nim już wygraną Baja Poland oraz Oilibya Rallye du Maroc i widzę w nim ogromne zaangażowanie i chęć do walki. W Maroku pokazaliśmy, że jesteśmy bardzo szybką załogą, ale być może zaskoczeni będziemy osiągami samochodów benzynowych, gdyż obecne regulacje bardzo im sprzyjają. Nawet jeśli będą szybsze, to jestem przekonany, że Mini będzie bardziej niezawodne i  wytrzymałe, a rajd ma przecież 8 tysięcy kilometrów. Musimy zaatakować od pierwszego odcinka specjalnego, który jest zapowiedziany przez organizatora jako jeden z najtrudniejszych w rajdzie, z bardzo wysokimi wydmami. Do niedawna preferowałem raczej bardziej twarde, rajdowe odcinki, ale w ostatnim czasie znacznie poprawiłem jazdę po wydmach i wręcz polubiłem odważne i szybkie surfowanie po nich. Oczywiście podobną taktykę będą mieli moi rywale, więc rajd od samego początku powinien być bardzo emocjonujący. Powtórzę jeszcze raz: jadę tam po zwycięstwo!

ZOBACZ TAKŻE:

Felix Baumgartner wystartuje w Barbórce

Galeria | Polski triumf nad Como!

Małysz Toyotą rusza na Dakar

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.