Tata Xenon - test | Za kierownicą

Jak to się nazywa? Tata Xenon!? Jak można tak nazwać samochód? To w ogóle jeździ, nie odpadają mu koła? Oto typowa reakcja "Kowalskiego" na markę TATA.

Będąc w Nepalu widziałem sporo samochodów wyprodukowanych przez koncern o "rodzinnie" brzmiącej nazwie. W Nepalu jest tylko kilka głównych dróg jest utwardzonych, zaś większość przypomina czwartą kategorię odśnieżania. Jeśli do tego weźmiemy pod uwagę, iż jest to kraj górzysty - to jest to miejsce, w którym przetrwać mogą jedynie prawdziwi motoryzacyjni twardziele. W takim to specyficznym miejscu około 95% ciężarówek i pickupów to właśnie TATA. Tak, te samochody jeżdżą i nie odpadają im koła! 

Co to jest?

Tata Xenon to pickup średniej wielkości, ładowności jednej tony i konstrukcji ramowej. Do wyboru kupującego pozostaje napęd na tylną oś lub wszystkie koła oraz wielkość kabiny (dwu i czterodrzwiowa). Czy jest on jednak bezpośrednią konkurencją dla Nissana Navara, Toyoty Hilux, Mitsubishi L200, Mazdy BT50, czy Forda Ranger (bliźniacza konstrukcja BT50)?

Byłem bardzo ciekawy, jak samochód indyjskiej konstrukcji spisze się na polskich drogach. Do testów wybrałem wersję z podwójna kabiną dostępną w jednej specyfikacji: z napędem na cztery koła i w (naj)bogatszej wersji wyposażenia DLE.

Tatowy immobilizer

Zanim rozpoczniemy jazdę konieczne jest zapoznanie się z obsługą zabezpieczeń. To wbrew pozorom wcale nie łatwe, a na pewno o wiele trudniejsze, niż sama jazda. Do wyboru mamy dwa przyciski, niebieski i czerwony. Ten drugi służy do zamykania samochodu i nic więcej o nim wiedzieć nie trzeba. Co do niebieskiego, sprawa jest bardziej skomplikowana. Pierwsze przyciśnięcie odblokowuje tylko drzwi kierowcy, dopiero drugie wszystkie pozostałe. Byłoby to logiczne gdyby nie to, iż wystarczy pociągnąć za klamkę drzwi kierowcy aby pozostałe zamki odblokowały się. Teraz szybko - od naciśnięcia niebieskiego przycisku mamy tylko 20 sekund aby odpalić silnik. Jeśli nie zdążysz - włącza się blokada zapłonu (aby ją dezaktywować należy znów nacisnąć niebieski guziczek). Gdyby ktoś pomyślał, że to koniec, to nic bardziej mylnego. Po zajęciu miejsc w środku samochód sam blokuje wszystkie zamki. Zgaszenie silnika w zasadzie powinno odblokować drzwi, ale w praktyce nie zawsze to następuje. Pozostaje niebieski przycisk.

W mieście...

Po opanowaniu specyficznego zabezpieczenia (montowanego we wszystkich autach Tata sprzedawanych w Polsce) możemy ruszyć w drogę. Odpalamy silnik - jest dość głośny, ale znośny (stary Passat kolegi ma głośniejszy silnik!). Siedzi się wysoko, przez co widoczność we wszystkich kierunkach jest dobra. Duże lusterka boczne pomagają podczas manewrów. Pierwsza zaleta Taty - samochód jest bardzo zwrotny, mimo długości wynoszącej ponad 5,1 m łatwiej jest nim manewrować, niż wieloma autami klasy średniej (np. Peugeot 407, Saab 9-3). To sprawia, że nie czuje się tak gabarytów tego auta. Podczas jazdy po mieście, zwłaszcza przy pokonywaniu zakrętów konieczne jest korygowanie toru jazdy, układ kierowniczy nie jest bowiem zbyt precyzyjny.

... i w trasie

W trasie samochód zachowuje jednak zadany kierunek jazdy i nie sprawia żadnych problemów nawet przy prędkości 120 km/h. Silnik jest głośny, pracując pod obciążeniem (np. przyspieszanie) i powyżej 2 000 obr/min. Chcąc więc zapanować nad hałasem należy utrzymywać silnik poniżej tej wartości. W trasie nie jest to trudne, gdyż na piątym biegu przy 2000 obr/min osiąga się  100 km/h. Dynamika jest poprawna. Maksymalny moment jest dostępny na papierze od 1 700 obr/min, ale w praktyce turbina budzi się do życia przy 2 000 i wtedy dopiero samochód wyrywa do przodu. Moment o wartości 320 Nm pozwala na bezstresowe wyprzedzanie nawet przy większych prędkościach (test był wykonywany samochodem o nieobciążonej skrzyni). Jednak wiadomo, że jadąc z towarem trzeba dostosować prędkość do masy ładunku.

Dużą zaletą auta jest niskie zużycie paliwa. W mieście nie przekraczało 10 l/100km w trasie spadając do około 8 litrów.

Zawieszenie jest miękkie, ale jak to w pickupach dostosowane do obciążenia tylnej osi paroma setkami kilogramów. Bez obciążenia oznacza to podskakiwanie tyłu na ostrzejszych nierównościach.

Drobne niedociągnięcia

Jadąc w dłuższą trasę trzeba pomyśleć o jakimś postoju. Jest to okazja do przyjrzenia się bliżej autu. Drzwi kierowcy w testowanym egzemplarzu ciężko się zamykały. Pozostałe nie sprawiały problemów, co wskazuje na złe ustawienie rygla. Wewnątrz wszystko jest poprawne, chociaż nie spodziewajmy się luksusu. Proste wnętrze dobrze pasuje do wersji dostawczych, ale też do zastosowań terenowych (patrz film). Deska rozdzielcza jest prosta, ale dobrze spasowana i nawet ładna. Posiadacze np. Jeepa Wranglera mają czego zazdrościć. Głównym jej elementem są pokrętła nawiewu (i włącznik klimatyzacji, o ile jest dostępna). Obok radia znajduje się zegar zupełnie zasłonięty przez kierownicę. Mówiąc o wnętrzu trzeba jeszcze wspomnieć o regulacji kierownicy (tylko w pionie). Po zwolnieniu wajchy blokującej koło kierownicy katapultuje do góry "z siłą wodospadu" aż do ogranicznika. Aby tego uniknąć, trzeba zaprzeć się o kierownicę przeciwdziałając sile diabelsko silnej sprężyny. O nie, to nie jest samochód dla kobiety!

Patrząc na Xenona dopiero widać jak trudną sztuką jest projektowanie samochodów - Jan Kopacz, redaktor moto.pl

Tata Xenon - prosta i wytrzymała

Podsumowanie

Xenon nie jest konkurentem dla japońskich pickupów, ale raczej tańszą alternatywą. Podstawowym założeniem było obniżenie kosztów produkcji w celu uczynienia go bardziej przystępnym dla indyjskich przedsiębiorców, a jednocześnie móc zaoferować samochód dostawczy który mógłby zostać przyjęty przez bardziej wymagające rynki.

Cena testowego modelu jest jednak, w mojej ocenie wygórowana, zwłaszcza w obliczu obniżek cen w salonach japońskich marek. Prawie 80 tys. zł to przynajmniej o kilkanaście za dużo. O wiele większe szanse na znalezienie nabywcy mają podstawowe wersje z pojedynczą kabiną, których ceny zaczynają się od 48,8 tys. zł. Jak na samochód o konstrukcji ramowej z trzyletnią gwarancją, to już całkiem niezła propozycja.

Tata Xenon to prosty, surowy samochód, któremu jeszcze wiele brakuje aby mógł konkurować z bardziej zaawansowanymi konstrukcjami. Osobiście byłbym jednak daleki od porównań Xenona do samochodów chińskich. Moim zdaniem Tata ma szansę powtórzyć historię marek koreańskich, które z pokolenia na pokolenie pokazywały coraz to lepsze i doskonalej wykonane samochody.

Mimo wielu niedociągnięć Xenon to bardzo ciekawe auto. Łatwe manewrowanie mimo dużych gabarytów, respekt ze strony innych użytkowników drogi, czy przyjemność, jaką Tata daje w terenie sprawiły, że przez kilka dni bawiłem się przednio jeżdżąc tym autem.

Marcin Lewandowski

Więcej o: