Dodge Journey - Rogaty cz這nek rodziny

Pa雟two - nazwijmy ich - Wysokoobrotowi (on, ona, dwoje dzieci i 鄴速y pies) kupili sobie ostatnio nowe auto. A by這 to tak

Poprzednie denerwowało panią W. Bo za stare i za ciasne. I już od roku dręczyła głowę rodziny. -Kupiłbyś wreszcie coś dużego, wygodnego i bezpiecznego, Heniek - zrzędziła.

Nasi bohaterowie to małżeństwo, które -no cóż -największe porywy serca ma już za sobą. I tak też podchodzi do samochodów: chłodno i racjonalnie. Tradycyjny van? Sąsiedzi mają - będą się krzywić. Jakaś terenówka? W zasadzie mogłaby być, gdyby nie większe zużycie paliwa i koszty użytkowania. No i cena Ostatecznie stanęło na najnowszym modelu Dodge'a.

Pani W. spodobała się nazwa (Journey -z ang. podróż, wycieczka), ponieważ wciąż lubi spędzać czas poza miastem. Długo rozmyślała nad kolorem nadwozia (dla pana W. zdecydowanie za długo). Decyzję podjęła wreszcie córka, zastrzegając, że każdy... byle czerwony. Panu W. wpadło w oko nadwozie auta, które dzięki ostrym liniom i 19-calowym felgom wyróżnia się na ulicy. Nie powie tego głośno, ale znaczek Dodge'a - groźnie spoglądający byk - sprawia, że czuje się trochę tak, jakby ujeżdżał dzikie zwierzę.

Oczywiście pan W. zastanawiał się też nad silnikiem. Miał do wyboru 140- -konny wysokoprężny oraz dwa benzynowe - 170-konny czterocylindrowy lub 185-konną V-szóstkę. Najbardziej pasowałaby mu V-szóstka - zdolna nie tylko zaimponować sąsiadowi spod czwórki, ale też sycić uszy przyjemnym bulgotem spod maski. Pani W. stwierdziła jednak: "Nie ma mowy!", argumentując, że najlepszy będzie diesel, "mocny, a oszczędny". Przypomniała też panu W. o cenach benzyny i remoncie zaplanowanym na po wakacjach. Pan W. oponował, że silnik głośny (pompowtryskiwacze), że nie od tego auta (konstrukcja Volkswagena), ale pani W. powtarzała, że klamka zapadła. I że bardziej od tych pompo-cośtam interesuje ją skrzynia biegów. I że najlepiej automatyczna. Tu pan W. przyklasnął, wierząc, że dostanie tę samą, bo 6- biegową, 2-sprzęgłową konstrukcję, co właściciele VW i Audi. Potem trochę się zawiódł. Skrzynia w jego Journeyu owszem, ma dwa sprzęgła, ale nie jest tak szybka jak ta w Passacie jego szefa. Z drugiej strony to może dobrze, że szef ma lepsze auto? Wreszcie przyszedł czas na wizytę w salonie i wybór wersji wyposażenia. A są trzy - SE, SXT i R/T. Pani W. uznała, że najlepsza będzie środkowa. Co prawda wolałaby konsolę z najbogatszej wersji (elegancka czarna), ale musiałaby przystać też na skórzaną tapicerkę, trudniejszą do utrzymania w czystości niż ta z wersji SXT (ponoć odporna na plamy i zabrudzenia). Pan W. (który wolałby skórę) ostatecznie zgodził się skuszony konsolą wykończoną udaną imitacją aluminium. W dodatku, jak zauważył, plastiki są tu miękkie i raczej przyzwoicie spasowane. I nawet nieco oburzył się na "Wysokie Obroty", gdzie przeczytał, jakoby amerykańskie auta wciąż ustępowały wykończeniem europejskim. -Nie widzę różnicy, więc po co przepłacać - mruczał zaskoczony wnętrzem Journeya.

Zachwycona była też córka Marta. Po pierwsze, modnie opalonym, ostrzyżonym i wyżelowanym pracownikiem salonu, po drugie tym, co pokazywał i opowiadał. Na przykład dwa fotele w trzecim rzędzie, gdzie będzie mogła siadać wraz z przyjaciółką, jak będą jechały na kurs konnej jazdy. Do tego gniazdko iPoda i podświetlane uchwyty na napoje.

Syna Marka zaintrygował drugi rząd siedzeń, którego fotele można przesuwać i pochylać do pozycji półleżącej. Pomiędzy nimi znalazł spory schowek, a za oparciami pojemne kieszenie. Zmieszczą się wszystkie męskie pisemka. W lekturze pomogą lampki sufitowe oraz latarka mocowana w bagażniku.

Pani W. zauważyła, że fotele trzech rzędów umieszczono jak w teatrze, czyli każdy następny góruje nad poprzednim. Dzięki temu wszyscy wszystko widzą. Widząc, jak pracownik salonu patrzy na jej córkę, uspokoiła się dopiero, gdy ten przyniósł wszystkim po puszce orzeźwiającego napoju. Niby mimochodem stwierdził, że można go schłodzić w schowku przed pasażerem, a do boksów w podłodze drugiego rzędu można ich wcisnąć aż tuzin. Nawet pani W. była pod wrażeniem, tym bardziej że owe boksy można wyjąć i wykorzystać np. podczas pikniku. Nieco oszołomiona tym wszystkim rodzina W. zdecydowała się na wersję siedmioosobową z dodatkowymi lusterkami do obserwacji pasażerów z tyłu oraz zestawem DVD z monitorem wysuwanym z sufitu w drugim rzędzie. Później uznają, że to przesada, ale na razie

Podczas jazdy próbnej pani W. pięć razy skorzystała z podświetlanego lusterka w osłonie przeciwsłonecznej, bez problemów ustawiła ulubioną stację radiową i stwierdziła, że Dodge lepiej wygląda na żywo niż na zdjęciach. Pan W. początkowo utyskiwał na maniery silnika (hałas, drgania) i umiarkowany refleks skrzyni (zwłaszcza reakcja na kick-down), z czasem jednak zaczął komplementować podwozie (wręcz twarde jak na amerykańskie standardy) i układ kierowniczy (daje pojęcie, co się dzieje z kołami, i chodzi z wyraźnym, choć niemęczącym oporem). -Oto auto, które lubi skręcać, a skręcając, nie buja się na boki -podsumował.

Gdyby jeszcze siedzisko fotela było dłuższe, widoczność do tyłu lepsza i zegary większe wówczas Ech, wówczas nie chciałoby się wysiadać. Twoje auto drugim domem? Jak najbardziej. A jeśli nie, to chociaż członkiem rodziny. Bo to auto jest dość szczególne, niepokorne, rozrywkowe. Po prostu inne. Rogate. Rodzina W. spędza w nim sporo czasu. Nie licząc tych krótkich chwil, gdy Marta i Marek włączają DVD (każde chce inny film), nie kłócą się i nie podnoszą głosu (no czasem, by przekrzyczeć silnik). I pewnie razem spędzą wakacje (choć wcześniej Marta planowała wyjazd z koleżanką). Pani W. wierzy, że wybrali dobrze, mimo że przyłapała Marka na tym, jak pokazywał koleżance auto z pozycji tylnych foteli. Pan W. też, chociaż Sąsiad spod czwórki coś już przebąkiwał o Journeyu z V-szóstką...

GAZ

Charakter auta, mnogość schowków, możliwość przewiezienia siedmiu osób, ekonomiczny diesel, niezła jakość wykonania, konkurencyjna cena, "europejski" układ jezdny

HAMULEC

Głośny silnik, mało czytelne zegary, ograniczona ilość miejsca w trzecim rzędzie, dwusprzęgłowy automat gorszy niż w VW, słaba widoczność do tyłu

SUMMA SUMMARUM

Praktyczne i oryginalne auto zwłaszcza dla wielodzietnych rodzin

Wi璚ej o: