Lewe mandaty straży miejskiej

Prokuratura rejonowa prowadzi śledztwo dotyczące nieprawidłowości przy wystawianiu mandatów przez straż miejską. Podejrzane są te wypisane na podstawie zdjęć z fotoradaru

Śledztwo jest efektem kontroli wykonanej przez policjantów z białostockiej komendy. W zeszłym roku sprawdzili oni, jak strażnicy obsługują swój jedyny fotoradar i w jaki sposób później rozliczają złapanych kierowców.

Okazało się, że są poważne wątpliwości co do tego, komu były wystawiane mandaty. Przykładowo jeżeli na fotografii wykonanej przez maszynę widać, że za kierownicą zbyt szybko pędzącego samochodu siedziała kobieta z długimi jasnymi włosami, to potem okazywało się, iż mandat wypisywany był na łysego mężczyznę.?

Poszukiwane są osoby, które przyjęły mandat za nie swoje wykroczenie, ale też strażnicy miejscy, którzy takie wątpliwe mandaty wypisywali.

W białostockim śledztwie, jeżeli potwierdzą się nadużycia straży miejskiej, zagrożone mogą być też osoby, które godziły się na przyjęcie nie swojego mandatu, oraz te, które karę powinny otrzymać, a tego uniknęły. Kodeks karny określa to przestępstwo jako wyłudzenie poświadczenia nieprawdy. Bez znaczenia jest to, czy tylko pomogliśmy znajomemu uniknąć kary, czy "kupiliśmy" bądź "sprzedaliśmy" punkty karne. Grozi za to do trzech lat więzienia.

Cały artykuł znajdziesz tutaj

Więcej o: