Na ostrzu noża

Po decyzji Ferrari o gotowości bojkotu przyszłorocznego sezonu Formuły 1, do protestujących zespołów przyłączyło się również Renault. Zarówno przedstawiciele zbuntowanych teamów, jak i Max Mosley - szef FIA - zdają się coraz bardziej okopywać w swoich stanowiskach. Czy jutrzejsze spotkanie "na szczycie" jest w stanie pogodzić zwaśnione strony?

W Londynie spotkają się wspomniany Max Mosley - szef Międzynarodowej Federacji Samochodowej (FIA) z przedstawicielami Związku Zespołów Formuły 1 (FOTA). W rozmowach ma również uczestniczyć Bernie Ecclestone, szef Formuły 1 . Można w ciemno założyć, że dyskusja będzie gorąca.

Ością niezgody jest uchwalony przez FIA regulamin na przyszły sezon. Przewiduje on, m. in. redukcję budżetów zespołów do 40 mln funtów. Te z teamów, które podporządkują się ograniczeniom będą miały większą swobodę technologiczną. Pozostałe będą musiały sprostać dużo bardziej rygorystycznym wymogom. W efekcie Formuła 1 podzieliłaby się na dwie klasy wyścigowe. Na to nie chce zgodzić się część teamów. Ich przedstawiciele są także oburzeni sposobem, w jaki te niezwykle przecież istotne zmiany zostały wprowadzone.

We wczorajszym oficjalnym stanowisku Renault można przeczytać:

Decyzja FIA o wdrożeniu dwóch różnych zestawów regulaminowych na sezon 2010 zmusiła Grupę Renault do ponownego rozważenia udziału w przyszłorocznych rozgrywkach Formuły 1

oraz

Frustrujące jest, że przedstawione przez FOTA konstruktywne propozycje na lata 2009-2012, zawierające między innymi znaczne cięcia kosztów zostały kompletnie zignorowane przez FIA bez żadnych konsultacji z zespołami

Razem z Renault, już cztery zespoły wyraziły gotowość do odejścia z F1. Oprócz już wymienionych, są to także Toyota oraz Red Bull Racing. Nieco nieśmiało swój sprzeciw zgłasza również BMW Sauber.

Max Mosley (FIA) wydaje się jednak nieugięty i nie zamierza ustąpić ze swojego stanowiska. Nawet decyzja legendy Formuły 1 - Ferrari , nie zrobiła na nim większego wrażenia. W przeciwieństwie do znacznej części miłośników "królowej wyścigów" potrafi on sobie wyobrazić zmagania bez zespołu z Maranello. Czy obie strony są w stanie dojść do kompromisu?

Z pewnością nie będzie łatwo. Z jednej strony - szef zespołu Renault - Flavio Briatore stara się studzić atmosferę słowami:

Musi być jasne, że zarówno my, Ferrari jak i cała reszta nie mamy intencji zrywania z FIA. Chcemy tu być, brać w tym udział i zabezpieczyć przyszłość wyścigów.

W następnym zdaniu jednak nie omieszkuje wyrazić swojej opinii, że:

Formułę 1 tworzą zespoły, a FIA powinna pełnić jedynie funkcję sędziego. To FOTA powinna ustalać reguły, a nie mieć je narzucone z góry przez Maxa Mosleya, bez żadnych konsultacji

Zapowiada się zatem gorący dzień w Londynie. Czekamy niecierpliwie na rozwój wydarzeń oraz wynik rozmów. Mamy nadzieję, że dla dobra samych wyścigów, spotkanie to będzie początkiem konstruktywnej dyskusji oraz odwilży na linii zespoły - FIA.

Bartosz Sińczuk

2500 KM. W jednym samochodzie! - ZOBACZ TUTAJ

Legenda srebrnej strzały - WIDEO

Samochody: Renault Megane - ogłoszenia

Więcej o: