Już nie przyspieszają, teraz same hamują

Nieszczęścia chodzą parami. Najwyraźniej nie dotyczy to Toyoty, którą pech prześladuje w znacznie większym stopniu. Po wielomiesięcznych zmaganiach z samoczynnie przyspieszającymi autami, japoński producent musi teraz tłumaczyć się z samochodów, które... same hamują

Sprawa dotyczy modelu Sequoia z 2003 roku, SUV-a oferowanego w Stanach Zjednoczonych. Specjaliści z amerykańskiej rządowej agencji ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego (NHTSA) ujawnili, iż z powodu wadliwie działającego systemu stabilizacji toru jazdy (VSC), nagle i bez żadnej przyczyny w aucie mogą zablokować się hamulce w jednym lub kilku kołach.

W oficjalnym komunikacie Toyota potwierdza te informacje, jednocześnie uspokajając, iż wadliwe działanie układu może wystąpić wyłącznie przy małych prędkościach, tuż po ruszeniu z miejsca (np. ze świateł). Producent zapewnia też, że w takiej sytuacji jedynym efektem usterki może być co najwyżej brak możliwości odpowiednio sprawnego przyspieszenia.

W odpowiedzi NHTSA donosi, że w trakcie trwającego kilkanaście miesięcy dochodzenia otrzymała informacje o przynajmniej kilku groźnych sytuacjach grożących wypadkiem, spowodowanych błędnym działaniem układu VSC. Dodatkowe niebezpieczeństwo stwarza fakt, iż uruchomienie hamulców przez system nie skutkuje zapaleniem się świateł stopu, co może zaskoczyć kierowców jadących z tyłu.

W związku z właśnie ujawnioną usterką Toyota ogłosiła oficjalną akcję nawrotową. Objęte nią zostanie 50 tys. aut.

ZOBACZ TAKŻE:

Nadsterowne Lexusy do serwisu - ZOBACZ TUTAJ

Samochody: Toyota - ogłoszenia

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.