Nie tankuj na BP, bo ci zablokują koła

Uważaj na stację benzynową przy al. Górnośląskiej w Katowicach. Masz tylko 30 minut, żeby zatankować, odwiedzić toaletę czy napić się kawy. Potem rośli ochroniarze zablokują twoje auto. Blokadę z koła chętnie zdejmą. Za 300 złotych!

Na stację BP przy al. Górnośląskiej kilka dni temu podjechały dwie młode kobiety. Samochód na opolskich rejestracjach był wyładowany torbami i sprzętem narciarskim. Klientki zapłaciły za benzynę, odjechały sprzed dystrybutora i zostawiły auto na parkingu przy stacji. Były głodne, więc wstąpiły do Mc Donalda, który stoi niedaleko. Po kolacji odkryły, że swoim samochodem już dalej nie pojadą. Na kołach zobaczyły blokadę.

Były zdenerwowane, zadzwoniły po policję, ale interwencja nie na wiele się zdała. Policjanci wyjaśnili kobietom, że stacja to teren prywatny i nic im do tego. Ochroniarze stali z boku i obserwowali klientki, które przecież tankowały na stacji. Po odjeździe policji za 300 złotych odblokowali samochód.

Nie mogłam uwierzyć w opowieść świadka tego zdarzenia. Na stacjach benzynowych kierowcy nie tylko tankują paliwo, ale odpoczywają, a niektórzy śpią w swoich samochodach. I nikt im z tego powodu nie robi wyrzutów.

Wsiadam do auta i jadę na Górnośląską. Przy wjeździe tabliczka z ostrzeżeniem, że mam tylko 30 minut na załatwienie wszystkich spraw. Widać nie wszyscy zwracają na nią uwagę, bo na parkingu stoją dwa auta z blokadą na kołach i karteczkami za wycieraczkami. Na karteczce groźba: Samoczynne ściąganie blokady jest kradzieżą mienia! Kamery zarejestrowały wykroczenie! I jeszcze telefon komórkowy do ochroniarzy.

Parkuję na stacji i sprawdzam czas. Zerkając co chwilę na zegarek wchodzę na stację i proszę o rozmowę z kierownikiem.

- Obok jest hotel, oddział PZU i inne biurowce. Ludzie przyjeżdżali do pracy i zostawiali auta na osiem godzin. Nie mieliśmy wyjścia, bo parkował u nas każdy kto chciał. Nasi klienci nie mieli miejsca. Nowe regulacje absolutnie nie są wymierzone przeciwko tym, którzy rzeczywiście korzystają ze stacji - zapewnia kierownik.

Zerkam na zegarek, nasza rozmowa zajęła 15 minut. Uff, zmieściłam się w widełkach. Wchodzę do auta i... nie ruszę. Mój samochód ma założoną blokadę. Wracam na stację, tłumaczę, że nie przekroczyłam przecież ustalonego czasu. Pracownica stacji krzyczy do ochroniarza: - Pani jest z "Gazety", ściągnijcie blokadę!

Jacek Pytel, rzecznik katowickiej policji podkreśla, że działania właściciela stacji nie są bezprawne. - To teren prywatny, na którym może sobie ustanowić własny regulamin. Policja może interweniować tylko wtedy gdy jest zagrożone życie lub zdrowie albo dochodzi do zakłócenia ruchu drogowego.

Magdalena Kandafer, rzeczniczka BP Polska informuje, że stacja przy al. Górnośląskiej nie jest jedynym miejscem, gdzie blokują koła. - Na naszych 385 stacjach rozsianych po całym kraju, zasada 30 minut obowiązuje jeszcze w pięciu innych miejscach: przy ul. Francuskiej i Beskidzkiej w Katowicach, we Wrocławiu przy ul. Swobodnej i Placu Grunwaldzkim oraz na rogu Teatralnej i Sienkiewicza w Sosnowcu.

Wszystkie te stacje znajdują się w pobliżu osiedli, punktów handlowych, urzędów czy sądów. Wielu kierowców traktowało je jak bezpłatne parkingi. Zdarzało się nawet, że ktoś zostawił swój samochód na kilka godzin pod dystrybutorem! Problem jest trudny i naprawdę nie mieliśmy innego wyjścia, by nasi klienci mogli skorzystać z kawiarni czy zrobić drobne zakupy - zapewnia Kandafer.

Cały materiał znajdziecie na stronach Gazety Katowice .

Jak jeździć zimą? - ZOBACZ TUTAJ

Nowy bat na kierowców! - ZOBACZ TUTAJ

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.