Drogi będą, ale po Euro 2012

Niestety, to już pewne. Sieć porządnych dróg nie oplecie Polski na mistrzostwa Euro 2012. Jest jeszcze szansa, że w rok czy dwa po Euro powstaną główne płatne autostrady. Ale bezpłatnych dróg ekspresowych nie doczekamy nawet do końca kadencji nowego prezydenta

- W tym roku pierwszy raz zbudujemy 1000 km autostrad - cieszył się kilka dni temu szef naszej dyplomacji Radosław Sikorski w programie Moniki Olejnik "Kropka nad i" w TVN. Tyle że według strony internetowej Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w tym roku sieć naszych autostrad wydłuży się o mniej więcej 30 km. Będzie to 14 km autostrady A1 z Bełku do Świerklan oraz około 15 km pierwszej części autostradowej obwodnicy Wrocławia. Zapowiada się wynik gorszy niż w zeszłym roku, kiedy sieć polskich autostrad wydłużyła się raptem o 71 km - jak podaje GDDKiA.

Na całe szczęście na placach budowy coś się dzieje. Trwają prace na budowie ponad 300 km kolejnych autostrad, za dwa tygodnie mają się zakończyć negocjacje o finansowaniu budowy 180 km autostrady A1 ze Strykowa pod Łodzią do Pyrzowic na Śląsku. Do lata GDDKiA chce też podpisać umowy na budowę 280 km kolejnych autostrad.

Do czerwca 2012 r., na piłkarskie mistrzostwa Euro 2012, sieć autostrad w Polsce wydłuży się z 699 km do 1605 km - zapowiadał dwa lata temu minister infrastruktury Cezary Grabarczyk. Sieć dróg ekspresowych liczących dwa lata temu tylko 317 km, do Euro 2012 miała się wydłużyć aż o 2,1 tys. km. Tą deklaracją minister Grabarczyk potwierdzał, że rząd PO-PSL za swój własny uznał jeden z największych programów modernizacji naszego kraju, przyjęty jesienią 2007 r. przez rząd PiS. W planie tym przyjęto, że wspierani funduszami UE do końca 2012 r. na budowę nowych autostrad, dróg ekspresowych, obwodnic oraz na remonty i modernizację najważniejszych w kraju dróg krajowych wydamy astronomiczną kwotę 121 mld zł.

Od trzech lat "Gazeta" sprawdza, jak są realizowane drogowe plany rządu. Teraz mamy już pewność. Sieci dróg zapowiadanych na Euro 2012 nie będzie. Nie da się tego zrobić, bo po prostu na inwestycje drogowe idzie dużo mniej pieniędzy, niż zakładano. Rządowy program przewidywał, że w 2008 r. na budowę dróg budżet wyda 21 mld zł. Faktyczne wydatki były o jedną trzecią mniejsze. Ten scenariusz powtórzył się w zeszłym roku, który początkowo przewidywał inwestycje za 32 mld zł. Ale w czasie kryzysu rząd zaczął obcinać budżet i ostatecznie w 2009 r. GDDKiA wydała ok. 18 mld zł. W tym ponad 1 mld zł na zapłatę zaległych rachunków z poprzedniego roku.

W br. drogowa Dyrekcja na budowę nowych dróg chce wydać 29 mld zł.

Największe szanse na wypełnienie planów minister Grabarczyk ma w budowie płatnych autostrad. Ale ten plan też nie zostanie w pełni wykonany do czerwca 2012 r. Z góry np. założono, że 50 km autostrady A1 w okolicach Częstochowy powstanie do początku 2014 r. Przez ostatnie miesiące można było nabrać wątpliwości, czy także na innych budowach wykonawcy wyrobią się na czas.

Cały materiał znajdziecie w serwisie wyborcza.biz .

Naczelny Świata Motocykli o proteście na A4

Koniec z automatami - ZOBACZ TUTAJ

Samochody: Ford Mondeo Diesel - ogłoszenia

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.