Amerykańskie Siły Powietrzne kuszą...

Jak zachęcić do służby? Systemem stypendiów, obietnicą dobrych zarobków i świetlanej kariery? To też, ale nie zaszkodzi mieć w zanadrzu niewidzialnego dla radarów samochodu sterowanego dżojstikiem i wyposażonego w katapultę...

Amerykańskie Siły Powietrzne postanowiły wypróbować nowy wabik na ewentualnych rekrutów. Poprosiły one kalifornijską firmę Galpin Auto Sport (związaną z popularnym programem "Pimp my ride") o zbudowanie dwóch niepowtarzalnych aut, dających przedsmak "kosmicznych" technologii z jakimi młodym pilotom przyjdzie się zetknąć. Na warsztat trafiły Ford Mustang oraz Dodge Challenger .

Co z tego wyszło? Zacznijmy od Forda . Wersję X1 od seryjnego auta odróżnia kompleksowy pakiet stylistyczny. Składają się na niego między innymi poszerzone nadkola, agresywne progi i nowy przedni zderzak z dużymi wlotami powietrza oraz regulowanym spojlerem. Efektu dopełniają pokaźne czarne felgi oraz drzwi typu "lambo". Jednak to co widać z zewnątrz, nawet w części nie oddaje tego co znaleźć można wewnątrz auta.

Po pierwsze, okazuje się, że auto jest jednoosobowe. Przed pojedynczym, centralnie umieszczonym fotelem kierowcy, zamiast deski rozdzielczej i uchwytu na kubek z kawą, znajduje się istne centrum dowodzenia. Ilość ekranów, przełączników i wyświetlaczy może onieśmielić. Maszyną steruje się za pomocą dżojstika, a pedały umieszczone są po dwóch stronach konsoli centralnej. Jeśli ktoś poczułby się nagle przytłoczony wystrojem, może błyskawicznie opuścić wnętrze używając katapulty. Ta ostatnia, będzie raczej wyłączona podczas normalnych prezentacji.

Dodge Challenger prezentuje się jeszcze bardziej bojowo. Nadwozie, częściowo wykonane z włókna węglowego, pokryte jest specjalnym matowym lakierem, dzięki któremu auto miałoby być niewidzialne dla radarów. Jest to równie prawdopodobne, jak skuteczność specjalnego trybu "stealth", pozwalającego na bezszelestną jazdę.

Również Challenger Vapor - bo taką nawę nosi maszyna - wewnątrz uzbrojony jest "po zęby" w systemy i technologie rodem z seriali science-fiction. Znajdziemy tu już jednak dwa fotele. Także kierownica przypomina te, z cywilnych aut. Podobnie jednak jak w przypadku X1, przed kierowcą rozpościera się konsola z wielkimi ekranami oraz setką gałek i przełączników przeniesionych prosto z myśliwców. Dla podniesienia wartości operacyjnej auta, otrzymało ono specjalną kamerę termowizyjną o zasięgu 250 m. Dzięki niej, w nocy można się poruszać z wyłączonymi światłami, obserwując trasę wyłącznie na monitorach.

Zdajemy sobie sprawę, jak to wszystko brzmi, dlatego niedowiarków zapraszamy do obejrzenia zdjęć oraz krótkich filmików, znajdujących się poniżej.

Zarówno Ford Mustang X1, jak i Dodge Challenger Vapor wezmą udział w programie rekrutacyjnym "2009 Supercar Tour", czyli swoistym tournee zachęcającym młodych ludzi do zasilenia szeregów amerykańskich Sił Powietrznych.

Bartosz Sińczuk

Ford Mustang X1

Dodge Challenger Vapor

Za kierownicą - Dodge Challenger SRT8

Chevrolet Camaro SS - WIDEO

Samochody: Dodge Charger - ogłoszenia

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.