Volkswagen Scirocco - powiało emocjami

Po 16 latach przerwy VW znowu ma w ofercie sportowy samochód bazujący na kompaktowym Golfie. Nazywa się jak przed laty - Scirocco

Zaproszenie na tę prezentację nie wzbudziło we mnie nadzwyczajnej ciekawości. Miałem już okazję jeździć Golfem GTI, na którym bazuje nowe Scirocco. Zaraz po lądowaniu w Lizbonie (bo tam odbywał się pokaz) musiałem zweryfikować swoją opinię. Okazuje się, że wiejący od morza scirocco podobnie jak auto Volkswagena o tej samej nazwie jest teraz jeszcze bardziej gorący.

Jego pierwszą generację zaprojektował w 1974 roku sam Giorgio Giugiaro. Usportowiony wóz z napędem na przednie koła technicznie bazował na Golfie, więc z powodzeniem nadawał się do codziennych dojazdów do pracy, a przy tym nie był zbyt drogi. Pałeczkę po Scirocco przejął VW Corrado, którego produkcję zakończono w 1995 r. I oto po 34 latach od debiutu wraca do gry. Patrząc na przysadzistą sylwetkę hatchbacka, widać, że koncepcja samochodu wcale się nie zmieniła.

Nowe Scirocco może być napędzane przez jeden z czterech znanych nam już silników. Wszystkie są turbodoładowane, z czego tylko jeden (2.0 TDI), o mocy 140 KM, zasilany jest olejem napędowym. Prócz turbodiesla możemy natknąć się na 2.0 TSI (200 KM) lub 1.4 TSI (160 KM), który może występować z nową siedmiobiegową, dwusprzęgłową skrzynią DSG. Wkrótce do oferty trafi też najsłabszy silnik - 1.4 TSI o mocy 122 KM. Inżynierowie Volkswagena zapowiadają, że w przeciągu dwóch lat pojawi się sportowa wersja R. Jaki otrzyma napęd? Tego zdradzić nie chcieli. Ale można oczekiwać, że do Scirocco trafi przeszczepiony z Golfa V generacji silnik 3.2 V6 o mocy 250 KM, przekazujący napęd na obie osie.

Co ciekawe, Scirocco nie ma dużej konkurencji. O babci Toyocie (Celica) można zapomnieć choćby dlatego, że nie jest już oferowana. Pozostaje zatem Volvo C30, któremu bliżej do ekskluzywnej restauracji niż do sportowej hali, oraz BMW 1 Coupé. I wygląda na to, że z tym ostatnim Scirocco będzie najbardziej zaciekle rywalizować.

Choć na zdjęciach nowy VW wyglądał cokolwiek dziwnie, to na żywo jego mocno rozstawione reflektory, zwierzęco agresywny przód oraz niska i szeroka karoseria robią bardzo dobre wrażenie.

Auto adresowane jest do dynamicznych młodych ludzi, w tym studentów (choć raczej jeszcze nie do polskich). Czasy studiów mam już dawno za sobą, pozwoliłem więc sobie dość bogato skonfigurować "swoje" Scirocco. Silnik? Wiadomo, najmocniejszy, czyli 2.0 TSI o mocy 200 KM. Biegów też sam przecież zmieniał nie będę - prawa ręka może się studentom przydać np. do trzymania dłoni na kolanie pasażerki. A zatem sześciobiegowa, dwusprzęgłowa skrzynia DSG, której przełożenia możemy wybierać lewarkiem lub manetkami przy kierownicy. Do tego jeszcze adaptacyjne podwozie (DCC) o trzech trybach pracy: Comfort, Normal i Sport. Wraz z ustawieniem zawieszenia zmienia się siła wspomagania układu kierowniczego oraz reakcja na gaz.

W "moim" VW nie może zabraknąć również szybkiego i precyzyjnego systemu nawigacji satelitarnej oraz twardego dysku o pojemności 30 GB, na którym zmieszczą się chyba wszystkie ulubione utwory muzyczne. Ach, no i przyciemniane tylne szyby (absorbujące aż 65 proc. światła). Mówiąc bardziej obrazowo, w drugim rzędzie siedzeń powinno być tak ciemno, by nikt nie mógł dojrzeć, co tam się dzieje.

Kolor? W tym sezonie na topie jest biały, więc nie ma co deliberować (choć uwagę koleżanek z roku bardziej przyciągnie oryginalny jaskrawozielony). Jest tylko jeden problem: cena tak skonfigurowanego Scirocco nijak nie przystaje do studenckiego stypendium. Importer jeszcze nie podał konkretów, ale już wiadomo, że za najtańszą wersję trzeba będzie dać co najmniej 80 tys. zł, co zważywszy na konkurentów, jest całkiem interesującą propozycją. Samochód w polskich salonach pojawi się w październiku.

Widok zza muskularnie ukształtowanej kierownicy nieco rozczarowuje. Spodziewałem się czegoś więcej niż nudnej deski przeniesionej żywcem z VW Eosa. Na szczęście sytuację ratuje ciekawa tapicerka, drzwi oraz sportowe akcenty, jak np. aluminiowe nakładki na pedały i zegary z chromowanymi pierścieniami. Poza tym rewelacyjne wrażenie pozostawia pozycja za kierownicą. W Scirocco można usiąść tuż nad podłogą, a sportowo wyprofilowane fotele są bardzo wygodne. Nie można mieć też zastrzeżeń do wykończenia: takie materiały i precyzję montażu mogłoby firmować logo Audi.

Problem pojawia się, gdy spoglądamy w lusterko wsteczne. Dynamiczna linia karoserii skutecznie ograniczyła widoczność. Przydadzą się czujniki cofania, tym bardziej że niewielką szybę zasłaniają zagłówki dwóch niezależnych tylnych foteli.

Gdy patrzy się z zewnątrz, wydaje się, że nawet dzieci ledwie się w nich zmieszczą. A jednak Scirocco spokojnie "połyka" cztery dorosłe osoby. Gorzej z bagażem. Nie dość, że kufer jest mały (295 l), to jego załadunek utrudnia niesłychanie wysoki próg. Na szczęście, składając fotele, można go powiększyć do 755 litrów.

Jadąc na południe autostradą A12, zdecydowałem się nieco nagiąć przepisy i sprawdzić, co potrafi Scirocco. Osiągnięcie licznikowych 200 km/h nie nastręcza żadnych problemów. W200-konnym silniku z bezpośrednim wtryskiem benzyny trudno wyczuć turbodziurę. Najbardziej przypadł mi jednak do gustu sposób, w jaki samochód wybiera nierówności oraz wrażenie nieodrywalności od drogi. W tym aucie nie dość, że siedzi się bardzo nisko, to dzięki dobrze wyprofilowanym fotelom oraz adaptacyjnemu podwoziu (opcjonalnie) i jednemu z najlepszych elektrycznie wspomaganych układów kierowniczych kierowca czuje się niemal zespolony z pojazdem.

Dojechałem do miejscowości Setubal. Tam czekał odcinek krętej, górskiej drogi. Scirocco czuł się na niej jak ryba w wodzie. Znaczny rozstaw osi i kół, nisko położony środek ciężkości, bezpośredni układ kierowniczy i efektywne hamulce zapewniają przyjemność z jazdy, jakiej nie spodziewałbym się po samochodzie z napędem na przednie koła. Choć Scirocco bazuje na Golfie, prowadzi się wyraźnie lepiej. Jest 5 cm szerszy (181 cm), 10 cm niższy (140,4 cm) i 4 cm (425,6 cm) dłuższy. Poza tym przednie koła rozstawiono o 3,6 cm (156,9 cm), a tylne aż o 6,2 cm (157,5 cm) szerzej. Dzięki temu nie tylko sylwetka nabrała dynamicznego wyglądu, ale też zdecydowanie poprawiło się prowadzenie. Znacznie sztywniejsza niż w GTI karoseria, twardsze zawieszenie (przód - MacPhersony, tył - oś wielowahaczowa) oraz niżej położony środek ciężkości i nieco mniejsza masa (od 1298 kg) tłumaczą, dlaczego Golf zostaje w tyle.

Mógłbym tak jeździć w nieskończoność. Zaczęło jednak zmierzchać, czas wrócić do Lizbony. Wybrałem drogę do miejscowości Almada, gdzie mym oczom ukazała się konstrukcja na wskroś przypominająca słynny Golden Gate. Jak się dowiedziałem, most 25 Kwietnia jest młodszym bratem Złotej Bramy z San Francisco. Lizbona jeszcze w jednym nawiązuje do Frisco. To ulica Bica o przeciętnym nachyleniu 20 proc., po której wspina się tramwaj.

Scirocco nie wzoruje się na amerykańskich autach, choć najprawdopodobniej trafi do salonów za oceanem. Na ulicach portugalskiej stolicy nie było osoby, która nie zwróciłaby nań uwagi. Nie usłyszałem też ani jednego krytycznego słowa pod adresem jego wyglądu.

Wiele wskazuje na to, że najnowszy Volkswagen ma sukces w kieszeni. To dobrze przemyślane, zaprojektowane i wykonane auto. Jeździ lepiej od Golfa GTI i jest tańszy niż BMW 1 Coupé. Scirocco znów rozgrzeje fanów sportowych samochodów.

GAZ

Solidne wykończenie, spora dawka radości z jazdy, obszerne jak na usportowiony samochód wnętrze, dynamiczna sylwetka

HAMULEC

Niewielki bagażnik z utrudnionym dostępem, mało ciekawe wnętrze

SUMMA SUMMARUM

Uważasz, że Golf GTI jest fajny, lecz banalny? Scirocco prowadzi się jeszcze lepiej i gwarantuje porównywalny komfort. Jeśli jesteś w stanie zaakceptować mniej praktyczne wnętrze, powinien zadowolić twój gust

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.