Mercury musi umrzeć!

W 2001 roku Chrysler uśmiercił markę Plymouth, trzy lata później GM "zabił" Oldsmobile'a, jedną z najstarszych marek świata. Teraz przyszła kolej na koncern Forda, który ogłosił, że marka Mercury zniknie z rynku w 2012 roku.

Zadziwiające jak szybko Amerykanie podejmują decyzję o likwidacji danej marki samochodów. Plymouth się nie sprzedaje? - Likwidujemy. Najwytrwalszy dotąd był GM decydując się dwa razy w swojej historii podciągnąć markę Oldsmobile z zapaści (lata 60-te i 90-te). Za trzecim razem się poddał. Ford długo się nie zastanawiał. Jak tylko sprzedaż spadła o 1/4 od razu zapadła decyzja o uśmierceniu "boskiej" marki.

Mercury to marka stworzona przez Edsela Forda , syna Henry'ego , w 1938 r. w celu uzupełnienia oferty o auta droższe od Fordów, a tańsze od luksusowych Cadillaców . Przez lata samochody nie były niczym innym, jak Fordami w droższej skorupce.

W Europie (i poza nią) było kilka marek oferujących samochody firmy "matki" ze swoimi znaczkami i jak pokazuje historia prawie zawsze (poza nielicznymi wyjątkami) odniesienie sukcesu było w takim przypadku niemożliwe. Największym szczęściem SEAT a była jego sprzedaż Volkswagenowi przez Fiata , który nigdy nie dbał o znaczące różnice pomiędzy modelami tych marek. Zarówno SEAT , jak i Skoda będąc mechanicznie niemal identyczne z odpowiednikami spod znaczka VW, mają swój styl i znajdują swoje, całkiem pokaźne miejsce na rynkach europejskich.

Zarówno GM , jak i Chrysler próbują (nieśmiało) w przypadku niektórych modeli projektować unikalne nadwozia dla poszczególnych marek. Ford bojąc sie kosztów nie odważy się na nic poza zmianą pięciu listew i dodaniu znaczków marki Mercury, więc przy obecnym myśleniu o głębokiej restrukturyzacji nie ma mowy. Najprościej jest więc zlikwidować markę. Nastąpi to w 2012 roku.

Nie życzę tego ani Fordowi, ani amerykańskiemu przemysłowi motoryzacyjnemu, ale przy obecnej polityce wygląda na to, że sami sobie kopią grób. Japończycy tylko czekają, by zająć miejsce, którego amerykanie wypełniać już nie chcą.

Marcin Lewandowski

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.