Nowy Hyundai H1

Samochody dostawcze rodem z dalekiego wschodu nigdy nie zdołały przemówić do serc naszych przedsiębiorców i tym samym podbić naszego rynku. Czy nowemu Hyundaiowi H1 uda się to zmienić?

Dlaczego dotąd nie kupowano azjatyckich aut dostawczych? Trudno powiedzieć, ale w stosunku do europejskiej konkurencji miały wiele wad. Były nieproporcjonalne ( Nissan Serena), miały silniki pod kabiną, lub jakość wykończenia była fatalna . Często też wielkość przedziału ładunkowego odbiegała od oczekiwań, a ilość wersji (długość auta i wysokość dachu) wynosiła 1. Nowy H1 zarówno wyglądem, wielkością, jak i wykończeniem wnętrza bardzo przypomina konstrukcje europejskie. Czy to wystarczy aby podbić nasz rynek? Do napędu użyto wysokoprężnego silnika 2,5 l. wyposażonego w turbinę o zmiennej geometrii łopatek, osiągający moc 170 KM przy 3 800 obr/min, moment obrotowy 392 Nm (2 000 - 2 500 obr/min), spełniającego normę czystości Euro 4. Napęd przekazywany jest poprzez ręczną pięciobiegową lub automatyczną skrzynię biegów (cztero i pięciobiegowa). Godna uwagi jest droga hamowania znacznie lepsza niż w większości koreańskich aut osobowych wynosząca 43,3 m. H1 oferowany jest z nadwoziami "3VAN" (furgon trzyosobowy), "6VAN" (kombi sześcioosobowe) oraz "8W" (minibus ośmioosobowy). Ceny zaczynają się od 79 900 zł (brutto) za wersję 3Van Classic. Ma ona ubogie wyposażenie seryjne (ABS i jedną poduszkę powietrzną), lecz zaleta Hyundaia może być wyjątkowo mocny silnik, za który u konkurencji trzeba sporo dopłacić. Do wersji 3Van Comfort trzeba dopłacić 10 tyś. zł. Otrzymamy za to (niemal) pełną elektrykę, drugą poduszkę i klimatyzację. Jedna wielkość nadwozia o stałych wymiarach (5125/1920/1935 mm) nie wróży oszałamiającej kariery na starym kontynencie, lecz silnik w stosunku do 84 KM w podstawowej wersji VW Transportera, czy 85 KM w Fordzie Transit jest mocną stroną Hyundaia.

mjl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.