Fotoradary już łapią

Straż miejska od wczoraj kontroluje kierowców fotoradarami. Efekt? Mandaty posypały się setkami

Sprawa jest prosta - jeśli fotoradar straży miejskiej złapie kogoś na przekroczeniu prędkości albo bez zapiętych pasów, to nie ma zmiłuj - dostaje mandat tak samo, jakby zarejestrował go fotoradar policyjny. Wczoraj wszedł w życie przepis, który na to pozwala.

Jak fotoradary strażników sprawowały się pierwszego dnia? - Jedno tylko urządzenie, od rana do godz. 14 wykryło 35 wykroczeń - mówi Przemysław Piwecki, rzecznik straży miejskiej w Poznaniu. - 29 kierowców już dostało mandaty, trzech innych pouczenia - wyjaśnia. Jeszcze mniej ostrożni byli kierowcy we Wrocławiu. - Fotoradary złapały ponad 300 kierowców przekraczających prędkość - wyjaśnia Robert Korzeniowski ze straży miejskiej we Wrocławiu. Niesfornych kierowców ścigają tam trzy urządzenia.

W Warszawie strażnicy ustawią swoje radary dopiero dzisiaj - Chcieliśmy skonsultować ich lokalizację z policją - wyjaśnia Marek Kulasza z Biura Prasowego Warszawskiej Straży Miejskiej. - W tej chwili na ulicach ustawiliśmy dwa nasze fotoradary, w planach mamy zakup jeszcze trzech - dodaje.

Straż miejska wróciła do kontrolowania ulic fotoradarami po czterech miesiącach przerwy. W marcu Trybunał Konstytucyjny orzekł, że jest to niezgodne z prawem o ruchu drogowym. W czerwcu Sejm zmienił ustawę, rozszerzając kompetencję straży właśnie o możliwość ścigania kierowców przez fotoradary.

Ale na razie nie wszyscy muszą obawiać się fotoradarów strażników. - Krakowska straż miejska nie ma i nigdy nie miała swoich fotoradarów - wyjaśnia Monika Chylaszek-Jarosz, rzecznik straży miejskiej z Krakowa. - Chociaż mamy w planach ich wprowadzenie. Nie będziemy jednak wchodzić w paradę policji i kontrolować kierowców na trasach szybkiego ruchu. Nasze działania ograniczymy do ulic osiedlowych i okolic szkół - zastrzega.

Copyright © Agora SA