Skoda Roomster

Masz fryzurę, jakby piorun walnął w szczypiorek? To mamy dla ciebie fajny samochód: jakby samolot wleciał w w stodołę. Skoda odważnie wkracza w nowy segment rynku. Niestety, chyba zbyt odważnie

Historia Roomstera, nowego modelu Skody, od początku jest dość zagadkowa. Na targach motoryzacyjnych we Frankfurcie w 2003 roku zobaczyliśmy prototyp. Później - choć wszyscy spodziewali się, że auto trafi do produkcji - słuch o nim zaginął. Wreszcie po wielu miesiącach gruchnęła wiadomość, że Roomster będzie produkowany. Skoda jednak nadal trzymała szczegóły w tajemnicy. Aż do momentu, gdy na adres redakcji przyszło zaproszenie na oficjalną prezentację. Dodajmy, prezentację statyczną.

W Mlada Boleslav mogliśmy auto zobaczyć, dotknąć, dokładnie prześwietlić i nawet wsiąść do środka. Nie było jednak mowy o jazdach próbnych, ba, nawet sfotografować Roomstera nam nie pozwolili. Na szczątkowych materiałach prasowych czerwonym drukiem napisano: "Embargo do 25.01.2006, godzina 00:01". Wszystko po to, by oficjalnie zaprezentować nowy model dopiero podczas zbliżających się targów w Genewie. A nie ma to jak światowa premiera auta na imprezie tej rangi.

Po pierwsze - wygląd

Pomysł na Roomstera wydaje się trafiony. Przestronne wnętrze, modyfikowany układ siedzeń, duże okna, dynamiczne silniki i komfortowe zawieszenie. Czy nikt na to wcześniej nie wpadł? Przeciwnie. Konkurencja jest ostra i Skoda będzie musiała stawić czoło takim samochodom, jak: Opel Meriva, Fiat Idea, Renault Modus czy nawet większemu Citroënowi Xsara Picasso. Kilka patentów jednak odróżnia Roomstera od całej reszty.

Prototyp zapowiadał się ciekawie. Interesująca stylizacja przedniej części auta, szyba, słupek i wykrój drzwi jak wyjęty z fabryki odrzutowców w połączeniu z prostokątnymi tylnymi szybami bocznymi tylko z prawej strony auta sprawiały wrażenie wielkiej mocy, funkcjonalności i nowoczesności. Co z tego zostało? Połączenie samolotu i domu. Ściślej, jakby ten pierwszy wleciał w drugi. Do drugiego słupka wszystko jest w porządku, problemy zaczynają się dalej. Tylne boczne okna nie dość, że zaokrąglone, to na dodatek nie kontynuują linii bocznej przednich okien. Smukła i pękata jednocześnie maska nijak nie pasuje do niemal pionowego tyłu samochodu. Ma to jednak swoje plusy. Przede wszystkim wielka pokrywa bagażnika i nisko umieszczony zderzak pozwalają łatwo zapakować bagaż. Prawie pionowy drugi słupek ułatwia wsiadanie.

Pomysł na tak wielkie tylne boczne okna inżynierowie tłumaczą jednym: dzieci podróżujące z tyłu mają lepszą widoczność i nie nudzą się w czasie jazdy. Ale ja nie mam dzieci, tłumaczę Haraldowi Ludankowi, szefowi działu technicznego. - Jak będziesz miał, to się przekonasz - odpowiedział.

Zaprezentowana w 2003 roku we Frankfurcie Skoda Roomster przypominała z przodu dziób samolotu pasażerskiego ale niesymetryczny - prostokątne tylne okno boczne po prawej stronie i bardziej zaokrąglone po lewej to dość śmiała koncepcja.Taki sam grill pojawi się najprawdopodobniej na karoseriach kolejnych modeli Skody

Po drugie - wnętrze

Wnętrze Roomstera nie rzuca na kolana. Plastiki są dość kiepskiej jakości, a stylizacja podąża w kierunku mody retro - niestety w kiepskim wydaniu. Klamki wydają się zbyt delikatne, a dolna część deski rozdzielczej wykonana jest ze słabego tworzywa. Przy tym wszystkim Skoda nadrabia ilością miejsca i dużym szklanym dachem (pewnie dostępnym za dopłatą). Miejsca jest sporo, nawet gdy kierowca odsunie maksymalnie fotel. To zasługa płyty podłogowej. Jej przednia część pochodzi z Fabii, środkowa jest opracowana od nowa, zaś tył to przeszczep z Octavii I. Wszystko razem wzięte ma 420,1 cm długości, 168,4 szerokości i 160,7 wysokości. Do tego rozstaw osi jest większy niż w Octavii II o 3,7 cm (261,7 cm). Trudno się dziwić, że bagażnik mieści aż 460, a po złożeniu siedzeń 1600 l. To wynik godny pozazdroszczenia.

Funkcjonalność wnętrza to także, a może przede wszystkim, system Varioflex, czyli możliwość przesuwania tylnych trzech siedzeń do przodu i do tyłu. Gdy podróżujemy w czwórkę, można dodatkowo wyjąć środkowy fotel, a pozostałe przesunąć na boki. Gdy wyjmiemy kolejny fotel, mamy sporo miejsca np. na rower. Wystarczy zamontować specjalny uchwyt w bagażniku.

Wnętrze jak prawdziwy "living room" - wygodna kanapa, obracane przednie fotele, płaska podłoga, duży panoramiczny dach i ciekawa tapicerka. Niestety tylko w wersji prototypowej. I choć niewiele z tego zostało w wersji produkcyjnej, Skoda Roomster to nadal praktyczny "room". Kłopot w tym, że niezbyt gustownie urządzony.

Po trzecie - silniki

Roomster sprzedawany będzie w sześciu wersjach silnikowych. Trzy benzynowe: 1.2 64 KM, 1.4 85 KM i 1.6 105 KM oraz trzy diesle: 1.4 TDI 70 KM, ten sam o mocy 80 KM i najmocniejszy 1.9 TDI 105 KM. Do setki właśnie z tym silnikiem Roomster rozpędza się w 11,5 s, a wskazówka prędkościomierza zatrzymuje się na 185 km/h. Wszystko przy rozsądnym zużyciu paliwa na poziomie 5,4 l na setkę.

Dwa egzemplarze Roomstera, które mogliśmy oglądać, to wersje przedprodukcyjne, seryjny montaż rusza dopiero w kwietniu. Może i dobrze. Jest jeszcze czas, żeby zmienić kilka drobiazgów.

W czerwcu Roomster trafi do salonów w Czechach, Niemczech i Austrii, do Polski - dopiero we wrześniu. Cena? To kolejna wielka zagadka. Ale nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że ma kosztować od 50 tys. zł w górę.

Oceń ten samochód
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.