Zapowiadają blokady najważniejszych dróg w Polsce na wakacje. Nie chodzi o rolników

Nowa branża postanowiła wyjechać na drogi i je zablokować. W sam raz na... wakacje! Do takiego kroku pchnęła ich jednak trudna sytuacja i brak działań zaradczych. Każde 3 miesiące oznaczają likwidację 120 przedsiębiorstw działających na tym rynku.

Blokowanie dróg stało się ostatnio modne. Na wiosnę ruch drogowy w kraju został dosłownie sparaliżowany przez rolników. Ci bez żadnej litości ustawiali blokady w całym kraju. Teraz na podobne posunięcie może się zdecydować inna grupa zawodowa. Na razie jedynie ostrzega. Ale ostrzeżenia te brzmią mocno realnie.

Zobacz wideo Wyprzedzanie autokarem na przejściu dla pieszych

W 3 miesiące zamknęło się 120 firm transportowych. To prawdziwy exodus

Kolejną grupą zawodową są przewoźnicy. Tak, ci sami, którzy całkiem niedawno blokowali przejścia graniczne z Ukrainą. Chwilowo akcję protestacyjną zawiesili. Teraz powracają z dokładnie tymi samymi postulatami. Mówią o tym, że coraz trudniej jest im prowadzić działalność. Rentowność biznesu spada z dnia na dzień. A szczególnie przyczynia się do tego fakt, że dumpingowe stawki narzucane przez wschodnie firmy spotykają się z rosnącymi kosztami prowadzenia działalności w Europie.

Branża transportowa wciąż odczuwa skutki pandemii. 84 proc. firm transportowych odczuwa większą presję na marże – to wynik rosnących kosztów, pakietu mobilności i mniejszego popytu na usługi. Skutki działania tego mechanizmu są wprost tragiczne. Tylko w pierwszym kwartale 2024 r. ponad 120 przewoźników ogłosiło upadłość. Ponad 1,4 tysiąca firm jest restrukturyzowanych, a jedna trzecia poważnie rozważa zwolnienia.

Transportowcy mają swoje postulaty. Rozmawiają na ich temat z rządem

Transportowcy na razie ostrzegają. I dalej prowadzą rozmowy z rządem. Mają szereg pomysłów na uzdrowienie sytuacji. Oczekują m.in. dopłat do ZUS-ów, wprowadzenia stawek minimalnych za przejazd, zmian w zakresie wynagradzania kierowców, odsunięcia obowiązku montażu inteligentnych tachografów, zmian w zakresie polityki klimatycznej UE czy wreszcie zaostrzenia kontroli zagranicznych podmiotów działających na naszym rynku.

Lista postulatów jest długa i konkretna. Ich spełnienie nie jest jednak takie łatwe. Bo wiele aspektów odnosi się do kwestii, które nie są typowo polskie, a raczej ogólnoeuropejskie. Dla przykładu wynagrodzenia czy tachografy to wymóg postawiony dyrektywami UE. Dyrektywami, do których nasz kraj stosować się musi. Rozmowy przewoźników z rządem zatem trwają. Obydwie strony są nimi zainteresowane. Niestety pomimo dobrych chęci, nie da się wskazać konkretnych terminów realizacji wspomnianych żądań.

Przewoźnicy tracą cierpliwość. Zablokują drogi już 22 czerwca?

Cierpliwość przewoźników zaczyna się zatem kończyć. A właściwie to już się skończyła. Straszą zatem, że już 19 czerwca, a więc w pierwszą sobotę wakacji, wyjadą na drogę i "zafundują" kierowcom drogowy paraliż. Zablokują drogi krajowe, ale także węzły z drogami ekspresowymi czy autostradami. To będzie jednak dopiero punkt pierwszy. Bo akcje mają być powtarzane przez cały okres wakacyjny. Czy zatem powtórzy się niedawny scenariusz z rolnikami? To mocno prawdopodobne. Zwłaszcza że motywacja przewoźników i poziom ich rozżalenia jest bardzo podobny.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.