Włosi nie wstydzą się logo Fiata. Oto reklama samochodu, w którym zdjęto wszystkie oznaczenia

Rzadko kiedy zachęcamy do oglądania reklam motoryzacyjnych. Pora na wyjątek. Oto dość szczególna kampania reklamowa przygotowana przez Fiata. Włosi uznali, że najwyższy czas pochwalić się samochodem bez żadnych oznaczeń modelu, producenta czy nawet kraju pochodzenia.

Bezmarkowy produkt kojarzy mi się przede wszystkim z tandetną elektroniką z Azji. I to na tyle kiepską, że producent unika wszelkich oznaczeń. W końcu nikt nie chce się podpisać pod byle jakim produktem. A co powiecie na bezmarkowy samochód? Na taki pomysł wpadli Włosi, którzy przygotowali nową kampanię reklamową Fiata 500e. Zresztą zobaczcie sami.

 

Można się chwalić autem bez jakichkolwiek oznaczeń? Można! Twórcy reklamy "No Logo" są przy tym pewni swego. I trudno im się dziwić. W końcu sylwetka modelu stała się tak znana, że nawet mniej wprawne oko wypatrzy dzieło włoskich stylistów pod szyldem Fiata.

Sprytny pomysł na przyciągnięcie uwagi? Bez wątpienia! W Fiacie są jednak pewni, że samochód, marka i model zostaną bez trudu rozpoznane. W końcu to design modelu 500 na dobre zapisał się w historii motoryzacyjnego wzornictwa.

Szczególny przekaz do jednego odbiorcy

W nowej reklamie można jednak z łatwością doszukać się szczególnego przekazu. W końcu powstała w czasach, gdy włoska motoryzacja nie jest w najlepszej formie, a Stellantis mierzy się z dość problematycznymi relacjami z władzami Włoch. A na tym polu jest bardzo słabo.

Oczekiwania włoskich władz oraz koncernu Stellantis niestety nie są zbieżne. Adolfo Urso, minister resortu o wymownej nazwie (ministerstwo przedsiębiorczości i Made in Italy) oczekuje większego zaangażowania koncernu i zwiększonej produkcji samochodów na Półwyspie Apenińskim słynne zabiegi o chińskie firmy, by otworzyły własne zakłady). Ministerstwo dość konsekwentnie zwalcza wszelkie próby nadawania włoskich nazw i symboli produktom, które nie są wytwarzane we Włoszech (uchwalono nawet odpowiednie przepisy). Stąd słynne zatrzymanie partii kilkudziesięciu egzemplarzy Fiata Topolino (lokalne organy śledcze uznały, że naklejka z włoską flagą mogła wprowadzać w błąd klientów) czy jakże kontrowersyjna decyzja o zmianie nazwy nowo zaprezentowanej Alfy Romeo Milano na Junior.

Czy przekaz dotrze do kluczowych polityków? Nie mam co do tego wątpliwości. Czy wpłynie na zmianę przepisów we Włoszech? Mocno wątpię. Trzeba jednak przyznać, że poza reklamą Stellantis tak łatwo nie rezygnuje z lokalnej włoskiej produkcji. Przynajmniej do 2030 r. potrwa wytwarzanie modelu Panda w zakładach Pomigliano. W Mirafiori rusza duża inwestycja związana z napędami hybrydowymi. Dla zakładów w Melfi przewidziano aż cztery nowe modele samochodów, które zadebiutują w latach 2025-2026. Tavares zadeklarował, że w najbliższych latach z włoskich fabryk łącznie wyjedzie aż 15 nowych modeli aut. "Made in Italy" wciąż ma przyszłość.

Zobacz wideo Doskonałe jedzenie, piękna architektura i emocjonująca motoryzacja. We Włoszech jest region, który skupia w sobie te trzy rzeczy [autopromocja]
Jak oceniasz starania włoskich władz o ochronę produktów wytwarzanych lokalnie?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.