Śmiertelny wypadek motocyklisty na A2. Na miejsce przyjechał radiowóz, który zepsuł śmigłowiec LPR

W miniony weekend doszło do podwójnego zdarzenia na autostradzie A2. Najpierw motocyklista wypadł z drogi. Nie udało się go uratować. Później radiowóz uszkodził łopatę wirnika helikoptera LPR.

Kolejne tragiczne zdarzenie na autostradzie A2. Jak donosi profil Miejski Reporter w serwisie Facebook, miało ono miejsce na wysokości miejscowości Żerniki (woj. wielkopolskie, pow. poznański) na pasie w kierunku Warszawy. Motocyklista wypadł z drogi i uderzył w bariery energochłonne. Prawdopodobną przyczyną zdarzenia jest nadmierna prędkość.

Zobacz wideo Nieodpowiedzialni motocykliści na polskich drogach

Wjechał pod śmigło helikoptera. Uszkodził łopaty wirnika

Na wieść o wypadku, służby zareagowały naprawdę szybko. Na miejscu pojawiła się straż pożarna, radiowóz policji, zespół ratownictwa medycznego oraz załoga śmigłowca LPR. Niestety pomimo szybkiego udzielenia pomocy medycznej, mężczyzny nie udało się uratować. Zmarł na miejscu zdarzenia. Droga została zablokowana, policjanci wzięli się za badanie śladów na jezdni i sporządzanie dokumentacji dotyczącej wypadku. Na tym jednak zdarzenie się nie zakończyło. Bo na miejscu pojawił się jeszcze jeden radiowóz. Tym razem był to bus. I jego kierowca wykazał się nieodpowiedzialnością.

Jak można przeczytać w materiale Miejskiego Reportera, "policjant zignorował blokadę i wjechał prosto na śmigłowiec LPR". Tym samym pracujący wirnik śmigła helikoptera uderzył w antenki zamontowane na dachu pojazdu. W efekcie wirnik został uszkodzony, a helikopter... uziemiony. Przynajmniej do czasu, w którym pojawi się ekipa techniczna, która oceni skalę uszkodzenia. Co więcej, funkcjonariusz odjechał z miejsca zdarzenia.

Internauci są zgodni. Policjant powinien zapłacić za naprawę śmigłowca

Tragedia? Tu sprawa jest oczywista. I to bez względu na fakt czy kierujący motocyklem popełnił błąd, czy nie. Nieodpowiedzialność policjanta? To drugi z pewników. Zignorował sygnały i uszkodził helikopter. Helikopter, który zamiast udzielić pomocy kolejnym potrzebującym, został uziemiony na autostradzie. O dalszych losach statku powietrznego na razie niewiele wiadomo. Choć pod postem o zdarzeniu pojawił się komentarz mówiący o przeglądzie maszyny i wymianie łopat. Procedurze, które wykonanie oznacza 5-, a nawet 6-cyfrową sumę.

Internauci komentujący zdarzenie w jednym są zgodni. Policjant, który popełnił błąd, powinien za niego odpowiedzieć. Powinien otrzymać mandat za kolizję drogową i ucieczkę z jej miejsca, a być może nawet pokryć koszty naprawy śmigłowca i radiowozu.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.