Elon Musk zaatakował prezydenta Warszawy. "Bezwstydnie kopiuje amerykańskie głupoty. To żenujące"

Trzaskowski mówi nie dla krzyży w urzędach. Sprawę ostro skrytykował Musk. Elon chciał być wizjonerem, ale zabrakło mu nieco oglądu sytuacji. Niestety wiele wskazuje na to, że dał się wyłącznie wciągnąć w pachnącą wschodnio intrygę.

Szum i wrzawa. Tak można skomentować nowe zarządzenie prezydenta Warszawy – Rafała Trzaskowskiego. Ten zakazał eksponowania symboli religijnych w urzędach stolicy. I nie tylko. Pracownicy magistratu mają też respektować prawa związków jednopłciowych oraz unikać dyskryminacji dotyczącej płci, pochodzenia narodowego, wyznania, tożsamości płciowej i stopnia sprawności.

Zobacz wideo Pościg ulicami Warszawy zakończył się na słupie

Elon uważa, że nowy pomysł władz Warszawy jest żenującą kopią

Sprawę pomysłu Rafała Trzaskowskiego można oceniać różnie. W kwestii krzyży warto jednak pamiętać o tym, że Polska nie jest państwem religijnym. Powiem więcej, Katolicyzm w Polsce powoli traci na popularności. Według najnowszych badać CBOS-u tylko 47 proc. osób w Polsce to wierzący i praktykujący regularnie. Mimo wszystko informacja o nowym zarządzeniu w stolicy Polski odbiła się jednak szerokim echem na świecie. Dotarła nawet do malezyjskiego prawicowego komentatora i influencera – Iana Milesa Cheonga. On podał dalej informacje na platformie X. Na jego wpis zareagował Elon Musk.

Musk bez większych ogródek napisał, że Polacy "Bezwstydnie kopiują głupie rzeczy z Ameryki". Dodał na końcu swojego wpisu "Jakie to żenujące". Taka adnotacja stała się wodą na młyn dla PR-owego aparatu PiS-u. Wpis Elona wykorzystał bowiem były premier – Mateusz Morawiecki.

"Nie wiem, ale się wypowiem". Musk sieje dezinformację?

Tak, o motoryzacyjnym charakterze tej informacji najmocniej stanowi nazwisko Muska – właściciela Tesli. Skoro jednak Elon poczuł się w obowiązku komentowania zarządzenia w warszawskim ratuszu, my możemy powiedzieć kilka słów o nim. Bo ciekawe w tej sprawie jest to, że amerykański "wizjoner" najwyraźniej postanowił zadziałać w głos zasady "Nie wiem, ale się wypowiem". Temat w końcu jest nośny, a wypowiedź pójdzie echem w sieć. Przecież trudno uwierzyć, że właściciel Tesli najpierw dokładnie prześledził materiał udostępniony przez Malezyjczyka, a później wczytał się w sytuację społeczną w Polsce.

Komentarz Muska pokazuje jednak jeszcze jedną rzecz. Elon albo zrobił to celowo, albo nieświadomie. Mimo wszystko przy całym swoim wizjonerstwie dał się wciągnąć w intrygę, która "pachnie" trochę wschodnią inspiracją. Bo warto wiedzieć o tym, że Malezyjczyk, który podrzucił Elonowi post na temat Polski, w przeszłości współpracował z rosyjską stacją telewizyjna RT. Nie jest zatem przypadkowy. Może być też elementem tak obecnej dziś w Polsce rosyjskiej dezinformacji.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.