Właściciel Peugeota ma dość. Kupił go 1,5 roku temu, spędził 150 dni w serwisie

Kup nowe auto, mówili. Nie będziesz miał z nim problemów, mówili. O tym jak nieprawdziwe mogą być te stwierdzenia, przekonał się pewien Turek. W 2022 r. nabył flagowy model francuskiej marki. To był jednak poważny błąd.

Wybór między samochodem używanym a nowym wydaje się oczywisty. Kierowca postawi na "nówkę". Bo ta będzie bezawaryjna. Niestety okazuje się, że nie zawsze. Producentom zdarzają się bowiem drastyczne wpadki. I dobry przykład płynie z Turcji i dotyczy Peugeota 508.

Zobacz wideo Stacja benzynowa spowita białym dymem. Powód? Awaria systemu przeciwpożarowego

Zaczęło się niewinnie. Apogeum był wyciek paliwa z Peugeota 508

Serwis francuskie.pl przytacza historię 508-ki kupionej w listopadzie 2022 r. w jednym z tureckich salonów marki. Piękny, srebrny egzemplarz mocno cieszył oko kierowcy. Sprzedawca obiecywał również niskie koszty eksploatacji. W końcu model był napędzany nowoczesnym dieslem 1,5 BlueHDi. Radość z zakupu nie trwała jednak długo. Bo do pierwszej awarii auta doszło już przy przebiegu na poziomie 3000 km. To wtedy padły podnośniki elektrycznie unoszonych szyb.

Drobna wpadka, powiecie? Tak też pomyślał właściciel Peugeota. Przecież każdemu może zdarzyć się błąd. Szybko okazało się jednak, że nie była to niedoróbka jednostkowa. Niedługo później bowiem przestało działać oświetlenie wnętrza, a także posłuszeństwa odmówił kluczyk i oprogramowanie pojazdu. Czarę goryczy przelał wyciek paliwa z nieprawidłowo zamontowanego zbiornika. Ten zdarzył się podczas rodzinnego wyjazdu.

Całe szczęście mówimy o dieslu. Wyciek paliwa nie mógł zatem raczej oznaczać pożaru. Olej napędowy jest bowiem raczej niepalny poza komorą spalania w silniku.

Zażądał wymiany auta na nowe. Salon chce jednak dopłaty

Podsumowanie eksploatacji Peugeota 508 1,5 BlueHDi kupionego w salonie jako nowy było piorunujące. Na półtora roku samochód spędził w serwisie aż 150 dni. To nie wróży dobrze na przyszłość. Turecki kierowca postanowił zatem działać. Zgłosił się do salonu z roszczeniem wymiany pojazdu na nowy. Pojazdu, który przecież był jeszcze na gwarancji. I generalnie salon przeprosił za niedogodności, a nawet przystał na jego prośbę. Tyle że przystał na wymianę, ale z gwiazdką.

Przedstawiciele salonu zażądali podczas wymiany auta na nowe dopłaty o wartości 20 tys. euro. To daje jakieś 86 tys. zł. Warto może zatem dodać, że suma stanowi niemalże równowartość połowy nowego egzemplarza... Z nawiązką pokrywa zatem aktualną utratę wartości pojazdu. Kierowca w wyniku transakcji byłby zatem jeszcze stratny. Turecki nabywca 508-ki poczuł się rozgoryczony. Postanowił zatem skierować sprawę do sądu. Na tym jednak nie koniec, bo teraz nagłaśnia sytuację w mediach społecznościowych. I tak właśnie echa problemów z Peugeotem dotarły do Polski.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.