Chińczycy z BYD chcą podbić Europę tanimi hybrydami. Polska na celowniku

Największym zagrożeniem dla producentów z Europy są niewątpliwie konkurenci z Chin. Na czele chińskiej ofensywy stoi koncern BYD, który znany jest głównie z oferowania samochodów elektrycznych. Wkrótce jednak w europejskim portfolio znajdą się przystępne cenowo auta hybrydowe. Chiński smok ostrzy sobie zęby również na polski rynek, który zaatakuje już w czerwcu.

Można podejrzewać, że producenci z Europy od jakiegoś czasu mają problemy ze snem. Dlaczego? Chińskie przedsiębiorstwa oferują na rynku tańsze, a zarazem wcale nie odstające jakością pojazdy. Klienci, kierujący się głównie portfelem, coraz częściej uwzględniają przy wyborze nowego samochodu pozycje z portfolio dalekowschodnich marek. Nie dziwi więc, że fakt ten w obliczu zbliżającego się zakazu rejestracji samochodów spalinowych spędza sen z powiek zarządom europejskich koncernów. Za ich insomnią stoi m.in. BYD.

Zobacz wideo

BYD ma apetyt na Europę. Zasili ofertę hybrydami

BYD, jako aktualnie największy producent samochodów elektrycznych, ma wszelkie narzędzia, by móc zagrozić europejskim markom. Co prawda aktualnie nie należy do liderów sprzedaży na Starym Kontynencie (w 2023 roku sprzedał ok. 16 tys. aut, co przekłada się na udział w rynku na poziomie 1,1 proc.). Nie zamierza jednak odpuszczać. Co więcej, w obliczu spadającego popytu na elektryki, chce przystosować się do rynkowych realiów. W planach jest wzbogacenie europejskiej gamy modelowej o hybrydy plug-in., które w Chinach stanowią aż 50 proc. sprzedaży koncernu.

Nie ulega wątpliwości, że auta mogą przyciągnąć do salonów wielu klientów. Wszystko za sprawą niskiej ceny. Zdaniem przedstawicieli chińskiego giganta będą one wycenione na podobnym poziomie, co typowe auta spalinowe europejskim marek. Warto zaznaczyć, że popyt na "plug-iny", w przeciwieństwie do aut stricte elektrycznych, stale rośnie. Oznacza to, że BYD ma szansę wpisać się w trendy i podwyższyć swoje finansowe wyniki.

BYD Atto 3BYD Atto 3 fot. Karolina Chojnacka / Wyborcza.biz

Zwłaszcza że jego oparta o elektryki strategia może nie wypalić. W tym roku koncern chce osiągnąć udział w rynku na poziomie 5 proc. Warto jednak odnotować, że w pierwszym kwartale tego roku sprzedał jedynie 7701 egzemplarzy swoich elektryków, a więc o 717 więcej niż w analogicznym okresie w roku poprzednim. Jeszcze większe wzrosty zaliczyła jednak konkurencja, przez co udział w rynku BYD spadł do poziomu 0,46 proc. Hybrydy mogą więc pomóc Chińczykom zwiększyć zyski, a także stać się bardziej dostrzegalnymi na rynku i dać grunt pod wyższą sprzedaż elektryków w przyszłości.  

BYD wkracza do Polski. Sprzedaż ruszy już w czerwcu

Aktualnie w Europie BYD oferuje dwa elektryczne modele - Atto 3 oraz Seal. Pierwszy z nich to SUV zasilany silnikiem o mocy 204 KM. Dzięki akumulatorowi o pojemności 64,5 kWh jest w stanie pokonać 510 km. Z kolei Seal to sedan napędzany jednostką generującą 313 KM. Został wyposażony także w większy akumulator (pojemność 82,5 kWh), przez co maksymalny zasięg wynosi aż 700 km. Właśnie te modele będą oferowane także w Polsce. Ich rynkowy debiut zaplanowany jest już na czerwiec.

Wydaje się jednak wątpliwe, że Polacy rzucą się do salonów po chińskie elektryki. Mogą jednak odnieść sukces wtedy, gdy ich cena będzie bardzo przystępna. A co do tego nie ma jeszcze pewności - koncern nie opublikował do tej pory oficjalnego cennika. Zdecydowanie większe szanse na rynku miałby nieoferowany model Seagull, czyli miejski elektryk. W Chinach wyceniony został na, uwaga... 10 tys. dolarów. Nie dziwi więc fakt, że autko cieszy się dużą popularnością - na rodzimym rynku w ciągu pół roku sprzedano już ponad 260 tys. sztuk. W przypadku Europy o taki rezultat byłoby zdecydowanie trudniej. Samochód musiałby zostać przystosowane pod unijne wymogi, a przez to jego cena mocno by podskoczyła.



Czy kupiłbyś samochód chińskiego producenta?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.