Jedyna taka fabryka w Polsce. Temperatura jak w hucie i już 100 milionów części

Odwiedziliśmy jeden z najnowocześniejszych zakładów Volkswagena, choć z zewnątrz tego nie widać. To dawny obiekt Hipolita Cegielskiego, potentata przemysłowego nie tylko w Wielkopolsce. Od ponad 25 lat, zakłady należą do koncernu VAG i produkują części do najnowszych modeli Volkswagena, Audi i Porsche. Widok niektórych sekcji zapiera dech w piersiach.

Zakłady Cegielskiego to przedsiębiorstwo wielobranżowe. Pierwsze przymiarki do budowy imperium, Hipolit realizował w połowie XIX wieku. Świetnie czuł rynek i produkował narzędzia oraz maszyny rolnicze. Później jego syn wytwarzał między innymi kotły parowe, wagony kolejowe i tramwajowe. Po wojnie i zmianie ustroju, zakłady stały się państwowe. Jeszcze do niedawna budowano w nich silniki okrętowe. Na jednym z budynków pozostał imponujący napis. Trudno sobie wyobrazić karkołomność logistyki tychże na polskie wybrzeże.

Zobacz wideo Najbardziej uśmiechnięty samochód na świecie - ID Buzz [AUTOPROMOCJA]

Przełom w 1997

Kolejna zmiana ustroju i polski przemysł zaczął popadać w ruinę. Niewiele z dotychczasowych przedsięwzięć się opłacało, zatem zamykano kolejne fabryki. Bezrobocie w niektórych miastach przekraczało 30 procent. Zbawienny był zatem napływ zagranicznego kapitału. Tak też się stało w Poznaniu, gdzie Volkswagen ulokował swe zakłady. Był rok 1997. Fabryka na poznańskiej Wildzie rozpoczęła działalność pełną parą.

Lokalizacja właśnie w tym miejscu nie była przypadkowa. Przede wszystkim, w centrum Poznania, na Krańcowej 44, usytuowano polską centralę. Autostradą do jaskini lwa (Wolfsburga), podróż zajmuje kilka godzin. Do tego dochodzi rozbudowane połączenie kolejowe i ścisła współpraca z lokalnymi poddostawcami. A zaczęło się od skromnego, jednego pieca. Teraz odlewnia zatrudnia 1080 pracowników. Para buch, koła w ruch. Dosłownie. W niektórych sektorach można poczuć się niczym w hucie. Temperatura jest wysoka, zatem niektórzy odlewnicy wykonują swe obowiązki w specjalnych kombinezonach. Można poczuć się jak na obcej planecie lub na planie filmu z gatunku fantasy.

Piece są ogromne, a po ich otwarciu, oczom ukazuje się gęsty płomień. Do tego atmosfera jest lekko mglista z uwagi na wszechobecny pył i drobiny aluminium. Ten surowiec przyjeżdża do Poznania spod Częstochowy. Specjalne ciężarówki niosą na swych naczepach trzy 5-tonowe termosy z ciekłym metalem o temperaturze około 700 stopni. Taka logistyka ma oszczędzić przetapianie w Wielkopolsce, choć część i tak dociera do odlewni w formie stałej, by zabezpieczyć ciągłość produkcji. Niemieckie zakłady zużywają około 30 tysięcy ton aluminium rocznie. To czyni zeń drugie co do wielkości przedsiębiorstwo tego typu w koncernie i największe nad Wisłą.

Volkswagen, Skoda, Seat, Audi i Porsche

Od 1997 wyprodukowano w poznańskiej odlewni ponad 100 milionów komponentów do rozmaitych pojazdów. Elementy trafiają do większości modeli koncernu VAG obecnych w Europie. To obudowy silników, skrzyni biegów i układu kierowniczego, głowice cylindrowe oraz elementy podwozia. W 2019 ruszyło wytwarzanie elementów zasilających całą rodzinę ID. Póki co skromnie, bo to tylko obudowa przekładni transmisyjnego silnika elektrycznego.

Istotne natomiast, że części z Poznania wędrują w cały świat. Znajdziemy je w montowniach w Polsce, Czechach, Niemczech, na Węgrzech, a także w Chinach.

Odwiedzaliśmy zakłady różnych producentów w Europie, ale ta jest jedyna w swoim rodzaju. Przede wszystkim, czuć w niej ducha przeszłości, choć to jeden z najnowocześniejszych obiektów koncernu. Być może to urok lokalizacji w dawnych warsztatach Hipolita Cegielskiego, a może charakterystyka profilu odlewniczego. Niemniej, obok wielkich pieców, uwagę przykuwają też sporych rozmiarów roboty zarządzane przez człowieka. Przypominają te z pierwszej i drugiej części „Terminatora". Mogą też przywodzić na myśl Skynet. Mimo, że w konkurencyjnych zakładach również wykorzystuje się na szeroką skalę rozmaite maszyny, tutaj sceneria jest nieco inna. Bardziej filmowa i mniej sterylna. Ciekawsza.

Coraz większa rola sztucznej inteligencji

Robert Wielgoss, dyrektor Odlewni Volkswagen Poznań, przyznał podczas spotkania z nami, że coraz większą istotę w sprawie pełni sztuczna inteligencja. Mimo potężnej armii pracowników gatunku Homo sapiens, automatyzacja jest totalna. Roboty autonomicznie ładują komponenty na linię obróbczą i przeprowadzają skan laserowy. Pakują też poszczególne elementy i wysyłają informacje o gotowości do logistyki. Systemy informatyczne odpowiadają również za weryfikację wydajności produkcji i wychwytywanie usterek w możliwie krótkim czasie, by szybko je usunąć. W kolejnych latach, możemy spodziewać się większej liczby procesów zawiadywanych przez maszyny.

Ciekawostką zakładów Volkswagena są korzyści społeczne. Zakład od lat wspiera lokalny ośrodek MOPS-u, organizację Schron Kultury Europa, a także projekty WOŚP. Do tego nie marnotrawi ciepła powstałego wskutek wewnętrznej produkcji. Zmagazynowana energia trafia do około 6500 okolicznych mieszkań, co pozwala ograniczyć roczną emisję CO2 na poziomie 3,5 tysiąca ton.

Poznań sadzi drzewa i chroni planetę

Działania proekologiczne zakładów poznańskich są dość szerokie. Odlewnia w dawnych zakładach Hipolita Cegielskiego działa wielotorowo. Pracownicy uczestniczą w licznych akcjach sadzenia drzew lub krzewów, a kolejne innowacje pozwalają ograniczać wykorzystanie wody oraz energii. Celem nadrzędnym jest całkowita dekarbonizacja do 2040. Trzymamy kciuki za powodzenie tej misji.

Fabryka Volkswagena w PolsceFabryka Volkswagena w Polsce fot. VW

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.