Na A2 wbił się w tira. Tyle zostało z mazdy... 42-latek miał 2,5 promila i szczęście

Pijany 42-latek miał masę szczęścia, że przeżył ten wypadek. Zdjęcia jego mazdy przerażają, ale jemu udało się wyjść bez większych obrażeń.

Niestety na policyjnych stronach regularnie pojawiają się komunikaty o wyjątkowo groźnych i często tragicznych w skutkach wypadkach. Policja publikuje je ku przestrodze, żeby otworzyć kierowcom oczy, czym kończy się nieodpowiedzialna jazda. Tym razem cudem obyło się bez poważnych obrażeń i nekrologu. Pewien 42-latek na autostradzie A2 zaprezentował, czym może skończyć się jazda pod wpływem alkoholu.

Wypadek na A2. Co się stało?

O godzinie 3:20 w nocy z 6/7 maja, policjanci z Międzyrzecza otrzymali zgłoszenie o zdarzeniu drogowym, do którego doszło na autostradzie A2. Kierujący mazdą osobowy wjechał w naczepę pojazdu ciężarowego. Po dotarciu na miejsce policjanci zauważyli doszczętnie zniszczone auto, a w nim kierowcę

- czytamy w oficjalnym komunikacie. Czerwona mazda została dosłownie zdewastowana. Zniszczone zostało całe nadwozie, a dach - zmiażdżony. 42-letni kierowca może mówić o ogromnym szczęściu i dziękować projektantom samochodów, że ich auta są aż tak dopracowane pod kątem ochrony osób znajdujących się na pokładzie. Kierujący nie musiał nawet jechać do szpitala. Trafił za to od razu do policyjnej celi.

Szybko okazało się, że był pijany. Policjanci od razu sprawdzili jego trzeźwość, a alkomat pokazał ponad 2,5 promila. Policja podaje, że 42-latkowi grozi teraz kara do trzech lat więzienia, sądowy zakaz prowadzenia pojazdów i wysoka grzywna. Co w ogóle stało się na autostradzie A2? Pijany kierowca nie zachował bezpiecznej odległości i wbił się z impetem w tył tira.

Ku przestrodze. Ten wypadek pokazuje dwie rzeczy

Po pierwsze, nigdy nie wolno wsiadać za kierownicę pod wpływem alkoholu. Jedną z najważniejszych zasad każdego kierowcy powinno być hasło: Piłeś? Nie jedź. Pijani kierowcy to wciąż plaga polskich dróg, a podczas tegorocznej majówki policja zatrzymała aż 1,8 tysiąca nietrzeźwych kierujących. To przerażająca liczba, a każda taka osoba może doprowadzić do tragedii na drodze. Po drugie, warto zastanowić się nad zachowywaniem bezpiecznej odległości na drogach szybkiego ruchu.

Od jakiegoś czasu jazda na zderzaku jest karana, ale polscy kierowcy wciąż ignorują ten przepis, a policji trudno jest go egzekwować. Warto pomyśleć o bezpiecznej odległości nie ze względu na mandat, a własne bezpieczeństwo. Jadąc zbyt blisko kogoś z prędkością 120 lub 140 km/h nie dajemy sobie żadnej szansy na skuteczną reakcję, kiedy trzeba będzie zahamować albo coś stanie się przed nami. Bezpieczna odległość pozwoli wam i na reakcję, i na wytracenie prędkości.

Zobacz wideo Wymagana, a nieznana. Czym tak naprawdę jest bezpieczna odległość?
Czy twoim zdaniem kary dla pijanych kierowców powinny być wyższe?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.