Kierowca Golfa zapomniał, do czego zobowiązuje znak A-7. To musiało się tak skończyć

Znak A7 "ustąp pierwszeństwa" jest jednym z najważniejszych znaków drogowych. Niestety, niektórzy kierowcy kompletnie się do niego nie stosują, co prowadzi do wielu niebezpiecznych sytuacji. Jednym z tego przykładów jest zdarzenie zarejestrowane na nagraniu, które opublikowano na kanale "Stop Cham".

Popadanie w rutynę za kierownicą nigdy nie przynosi niczego dobrego. Jazda "na pamięć", pewnego rodzaju przyzwyczajenia i złe nawyki prędzej czy później skutkują licznymi drogowymi nieprzyjemnościami. Wielu kierowców na dobrze znanych im trasach pozwala sobie na przekraczanie prędkości, a nawet ignorowanie znaków drogowych. Skutki tego drugiego występku świetnie obrazuje nagranie, które niedawno pojawiło się na youtube'owym kanale "Stop Cham".

Zobacz wideo

Kierowca zignorował znak A-7. To musiało się tak skończyć

Materiał przedstawia zdarzenie, do którego doszło 30 kwietnia na skrzyżowaniu ulic Pankiewicza z  Makowskiego w Lesznie. Autor materiału, poruszający się po pierwszej z wymienionych dróg, wjeżdżając na skrzyżowanie, został staranowany przez kierowcę Volkswagena. Trzeba przyznać, że nagrywający popisał się całkiem niezłym refleksem - jeszcze zanim doszło do kolizji, udało mu się odbić nieco w lewo. Niestety, na niewiele się to zdało. Oba pojazdy zostały dość mocno pokiereszowane. Na szczęście nikt nie został ranny.

 

Oczywiście całkowitą winę w tym przypadku ponosi kierowca Golfa, który zignorował znak "ustąp pierwszeństwa". Wyjeżdżając z drogi podporządkowanej, zwłaszcza w sytuacji, w której widoczność jest ograniczona i trudno odpowiednio ocenić sytuację, prowadzący powinien się zatrzymać i upewnić się, że może bezpiecznie wjechać na skrzyżowanie. Trudno wyrokować, dlaczego zmotoryzowany postanowił nie zastosować się do znaku. Z pewnością jednak w przyszłości będzie nieco bardziej uważał. Zwłaszcza, że nieostrożność boleśnie dotknęła jego portfel - wezwani na miejsce stróże prawa wręczyli mu mandat na kwotę 1500 zł. 

Zgodnie z taryfikatorem niezastosowanie się do znaku "ustąp pierwszeństwa" wiąże się z 500-złotowym mandatem. W przypadku kolizji kwota mandatu wynosi 1000 zł. Oba przewinienia dodatkowo karane są sześcioma punktami karnymi. Można wnioskować, że prowadzącego Volkswagena do utraty prawa jazdy dzieli już tylko 12 punktów, oczywiście o ile jego konto było do tej pory czyste. Jeżeli jednak jest to świeżo upieczony kierowca i posiada prawo jazdy od niecałego roku, pozostało mu do "wykorzystania" jedynie osiem punktów.

Czy wymuszanie pierwszeństwa powinno być surowiej karane?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.