Zaparkował starą skodę na chodniku w centrum Warszawy. Straż Miejska nie może mu nic zrobić

W centrum Warszawy doszło do kuriozalnej sytuacji. Na środku placu Pięciu Rogów zaparkowano starą skodę felicię, a Straż Miejska nie może jej odholować. Nie pozwalają jej na to przepisy. To akcja aktywisty ze Szczecina.

Sytuacja nie jest przypadkowa. Skodę w centrum Warszawy demonstracyjnie zaparkował miejski aktywista Szymon Nieradka, który od lat bezskutecznie walczy z "patoparkowaniem". Niedawno pisała o nim szczecińska Wyborcza. Nieradka prowadzi serwisy: Uprzejmie Donoszę, Miejska Agenda Parkingowa i jest współtwórcą profilu Stop Cham Szczecin na YouTube. Te wszystkie strony dokumentują patologiczne zachowania kierowców. Skoda na warszawskim pl. Pięciu Rogów to happening, którego celem jest zwrócenie uwagi na przestarzałe i nieskuteczne przepisy. W takich sytuacjach Straż Miejska rozkłada bezradnie ręce, bo wyczerpała środki, których mogła użyć zgodnie z prawem. Dlaczego tak jest?

Zobacz wideo Parkowanie na przystankach w oku policyjnej kamery

Szymon Nieradka z "Uprzejmie donoszę" zorganizował akcję w stolicy

Kierowca zaparkował kupioną specjalnie w tym celu skodę w ostatni piątek (12 kwietnia). Po prostu wjechał nią na chodnik (od czasu rewitalizacji placu jest częścią deptaka), ale w miejscu, które nie powoduje utrudnienia w ruchu i nie stwarza niebezpieczeństwa. W dodatku samochód jest ubezpieczony, zarejestrowany i w dobrym stanie technicznym. To ważne, bo przepisy pozwalają odholować auta, których postój jest zagrożeniem dla środowiska naturalnego, blokuje ruch albo jest po prostu niebezpieczny. W sytuacji, z którą mamy do czynienia na warszawskim placu Pięciu Rogów, Straż Miejska może tylko ukarać kierowcę mandatem w wysokości 100 zł, bo stawka nie zmieniła się od wielu lat. Pomysłodawca akcji podkreśla, że w tym czasie płaca minimalna wzrosła z 800 zł do 4,2 tys. zł i mandat za nielegalne parkowanie na chodniku jest teraz niewspółmiernie niski. Kara wciąż wynosi od 100 zł do 300 zł, w zależności od sytuacji. Wyższą kwotą (1,2 tys. zł) może być ukarany tylko kierowca, który nielegalnie zajął miejsce dla niepełnosprawnych.

Aktywista samodzielnie zgłosił swoje wykroczenie i przyjął mandat w wysokości 100 zł

Szymon Nieradka już został ukarany za nielegalnie parkowanie mandatem, bo... sam zgłosił się do Straży Miejskiej, która wystawiła mandat. Mógłby próbować uniknąć kary 100 zł, korzystając z kilku luk prawnych, ale nie chciał tego robić, aby nie narażać na odpowiedzialność karną poprzedniego właściciela auta, którego nie zdążył przerejestrować. Poza wskazanie nieskuteczności tej kary jest jednym z celów akcji społecznej, którą zorganizował. Funkcjonariusze służb - Straży Miejskiej oraz policji - nie mogą zrobić nic więcej, nawet jeśli kierowca nie zabrał auta. Aktywista nie zrobił tego z premedytacją, bo chce zwrócić uwagę na istniejący problem z nielegalnym parkowaniem na chodnikach i terenach zielonych. W przypadku założenia blokady albo odholowania auta, funkcjonariusze Straży Miejskiej narażają się na kłopoty, bo nie ma podstawy prawnej, aby to zrobić w takich sytuacjach.

Na szybach skody Nieradka umieścił kartki wyjaśniające powód nielegalnego parkowania i odsyłające do strony, którą stworzył. Przedstawia na niej swoje propozycje zmian przepisów. Wielu przechodniów oraz strażników miejskich kibicuje jego akcji. Za taki stan rzeczy nie odpowiadają służby, ani władze samorządowe. Winnych tej sytuacji szybciej znajdziemy w Ministerstwie Infrastruktury i Sejmie. Dlatego to dobrze, że zainteresowały się nią już dwie posłanki: Paulina Matysiak (Lewica Razem) i Klaudia Jachira (KO, Zieloni). Organizator akcji liczy, że to pomoże zmienić przestarzałe i nieskuteczne przepisy dotyczące "patoparkowania". "Poza tym 100 zł za bezterminowy parking w takim miejscu to uczciwa cena" - żartuje Szymon Nieradka.

Czy twoim zdaniem powinno się zmienić przepisy dotyczące parkowania?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.