Wybiło orlenowskie szambo. Szwajcarska spółka narobiła strat na 1,6 mld zł

Orlen zaliczył nie lada wpadkę. Stracił bowiem 1,6 mld zł, które podległa mu spółka, Orlen Trading Switzerland, przekazała w formie zaliczki za dostawę ropy bliżej nieokreślonemu podmiotowi. Szansa na odzyskanie środków graniczy z cudem.

W środowym oświadczeniu Orlen poinformował o korekcie wyniku finansowego za rok 2023. Wszystko w związku ze stratą, za jaką odpowiada Orlen Trading Switzerland. Spółka zarejestrowana w uchodzącym za raj podatkowy szwajcarskim kantonie Zug została powołana specjalnie po to, by móc swobodnie nabywać i sprzedawać ropę naftową oraz produkty ropopochodne. Jak się jednak okazało, działała ona zbyt frywolnie.

Zobacz wideo

Były cuda na Orlenie. Teraz mamy skandal. Aż 1,6 mld zł straty

Spółka OTS złożyła u bliżej nieokreślonego podmiotu zamówienie na ropę, której finalnie nigdy nie otrzymała. Co więcej, wbrew oficjalnym orlenowskim procedurom uiściła na ten poczet zaliczkę w wysokości 1,6 mld złotych! Niestety, środków nie udało się już odzyskać.

"Korekta wynika głównie z analizy możliwości odzyskania przez Spółkę Zależną [OTS] środków pieniężnych, które Spółka Zależna uiściła tytułem przedpłat na poczet zakupu ropy oraz produktów ropopochodnych. Wobec braku dostaw ropy oraz produktów ropopochodnych w terminie określonym we właściwych umowach, Spółka Zależna wystąpiła z żądaniami zwrotu przedpłat. Przedpłaty nie zostały zwrócone w zastrzeżonych terminach, a możliwość odzyskania należnych przedpłat Spółka Zależna określiła jako mało prawdopodobną" - czytamy w środowym oświadczeniu.

Orlen stracił 1,6 mld zł. Ślady prowadzą do Wenezueli?

Jeszcze miesiąc temu problem zasygnalizował premier Donald Tusk. Rządzący musieli dowiedzieć się o skandalicznej stracie i krokach podjętych przez szwajcarską spółkę Orlenu. "Jest taka spółka - OTS, założona przez Orlen mimo ostrzeżeń kierowanych pod adresem członków rządu Mateusza Morawieckiego. Jeżeli chodzi o charakter działalności i obsadę tej spółki, nie zdecydowano się na skuteczną interwencję" - stwierdził premier. "Istnieją uzasadnione obawy, że w związku z działalnością tej spółki Polska będzie narażona na bardzo poważne kłopoty" - dodał.

Nie wiadomo, komu OTS wpłacił zaliczkę za dostawę ropy. Wiele wskazuje na podmioty z Ameryki Południowej, a zwłaszcza Wenezuelę. Jak podaje wyborcza.biz, pod koniec listopada agencja Reuters poinformowała, że szwajcarska spółka za kwotę 13 mln dol wyczarterowała od greckiego armatora tankowiec "Olympic Trophy", który miał służyć do przewozu ropy naftowej z Wenezueli do Chin. Było to krótko po tym, jak rząd USA zniósł tymczasowo (do kwietnia tego roku) embargo na handel ropą naftową z Wenezueli. Wszystko za sprawą pierwszych demokratycznych zmian w tym państwie. Co więcej, miało to pomóc w utrzymaniu cen na stabilnym poziomie w obliczu zawirowań na bliskim wschodzie. Mimo iż handel z Wenezuelą był całkowicie legalny, a w tym czasie prawdopodobnie również bardzo intratny, OTS prawdopodobnie nie zachowało środków ostrożności i nie upewniło się odpowiednio co do wiarygodności swoich partnerów biznesowych. Nie wykluczone jednak, że sprawa ma zupełnie inne podłoże.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.