Najbezpieczniejszy sposób przechodzenia przez ulicę. Trzeba wziąć cegłę do ręki

To był primaaprilisowy żart, ale przyniósł nieoczekiwany skutek. Okazało się, że kanadyjscy kierowcy zaczęli zwracać znacznie większą uwagę na pieszych, kiedy ci przechodzili przez ulicę z cegłami w dłoniach.

Specjaliści od bezpieczeństwa ruchu drogowego z kanadyjskiej organizacji Vision Zero Vancouver wpadli na ciekawy pomysł. Przy pomocy niewinnego żartu chcieli zwrócić uwagę na temat pieszych. Celem Vision Zero Vancouver jest sprawienie, żeby na kanadyjskich ulicach zginęło jak najmniej osób, czyli dążenie do hipotetycznej "wizji zero", zgodnie z którą na ulicach nie zginie żaden człowiek. Piesi jako niechronieni uczestnicy ruchu są najbardziej narażeni na tragiczne skutki ludzkich błędów. Dlatego 1 kwietnia 2024 r. Vision Zero Vancouver zorganizowało nietypową akcję.

Zobacz wideo Potrącenie na przejściu dla pieszych w Kraśniku

Chcesz przejść na drugą stronę ulicy? Najpierw weź do ręki cegłę

Przy wybranych przejściach przez ulicę w centrum miasta pieszym wręczano atrapy cegieł. Były zupełnie niegroźne, bo wykonane z gąbki, ale wyglądały jak prawdziwe. Instrukcja obsługi tego rekwizytu wyglądała następująco: weź do ręki, rozejrzyj się, pomachaj nim i przejdź po zebrze. Na końcu cegłę trzeba było odłożyć do koszyka po drugiej stronie ulicy, gdzie czekała na następnego przechodnia.

Awangardowa akcja miała zwrócić większą uwagę kierowców na bezpieczeństwo pieszych. Zadziałała i to jak! Kierowcy byli znacznie bardziej ostrożni, widząc nietypowe zachowanie ludzi na przejściu. Trudno to stwierdzić, ale być może również obawiali się tego, co mogą zrobić przechodnie wyposażeni w cegłówki, jeśli auta nie zatrzymają się przez zebrą, mimo że większość z nich szła z uśmiechem na ustach. Wyobraźnia kierowców zadziałała automatycznie i być może podpowiedziała im, że cegła w ręku to niewypowiedziana groźba, a na pewno zaciekawiło ich nietypowe zachowanie i spore zamieszanie w okolicy przejścia dla pieszych.

Czy kanadyjski pomysł na zwrócenie uwagi kierowców na przechodniów jest dobry? Skoro zadziałał, to na pewno tak, ale to nie znaczy, że można go bezrefleksyjnie kopiować w dowolnym miejscu na świecie. W krajach o gorzej rozwiniętej kulturze motoryzacyjnej i mniejszym szacunku dla niechronionych uczestników ruchu, taka akcja może zostać uznana za prowokację i wywołać agresję kierowców. Na pewno zastanowiłbym się dwa razy, zanim zorganizowałbym podobne wydarzenie w Polsce.

Takie są zasady i cele Vision Zero Vancouver. Warto się nad nimi zastanowić

Na zakończenie warto przytoczyć priorytety kanadyjskiej organizacji Vision Zero Vancouver i poznać sposoby, jakimi chcą je osiągnąć, bo jedne i drugie dają wiele do myślenia. Podstawowe zasady obejmują nadrzędną wartość ludzkiego życia i zdrowia, które musi być ważniejsze od płynności ruchu i tzw. przepustowości. Agresji na drogach można i trzeba zapobiegać za wszelką cenę. Śmierć albo kalectwo w wyniku zdarzeń na drogach to nie tylko osobista tragedia, ale zjawisko systemowe, któremu trzeba zapobiegać systemowymi rozwiązaniami. Nie wystarczy stosowanie indywidualnej odpowiedzialności za skutki wypadków. Największa odpowiedzialność za bezpieczeństwo ruchu spoczywa nie na kierowcach, tylko tych, którzy wprowadzają rozwiązania i przepisy drogowe. Najskuteczniejszy mechanizm zapobiegania groźnym wypadkom to dobra infrastruktura uliczna. Ludzie zawsze będą popełniać błędy.

 

Jak temu zapobiegać? Zdaniem specjalistów z Vision Zero Vancouver najważniejsze działania to wprowadzanie ograniczeń prędkości (podstawowym powinno być 30 km/h), większy nacisk na infrastrukturę drogową, zakaz stosowania tzw. zielonej strzałki, czyli skrętu w prawo na czerwonym świetle (ang. RoR, czyli Right on Red), drobiazgowe dochodzenia po wypadkach, które wyjaśnią ich przyczyny (błąd ludzki, wada infrastruktury itp.) oraz wprowadzanie tzw. LPI, czyli "Leading Pedestrian Intervals" polegające na włączaniu zielonego światła dla pieszych wcześniej (od 3 do 7 sekund), niż dla równolegle przemieszczających się samochodów. Badania wykazują, że to ogranicza ryzyko wypadku z ich udziałem nawet o 60 proc. (dane US Federal Highway Administration), bo kiedy auta mają zamiar skręcić w prawo albo w lewo, ludzie już są na pasach.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.