Mandat za parkowanie pod Lidlem lub Biedronką. Tak go unikniesz, nawet bez biletu

Na kierowcę czeka wiele pułapek. Zwłaszcza na parkingach przed sklepami. Trzeba nie tylko nerwowo wypatrywać miejsca i uważać na innych, ale także zauważyć parkometr. Coraz trudniej o parking bez takiego urządzenia.

Wiecie jakie są trzy rzeczy, które zapewnią sukces każdemu lokalowi gastronomicznemu? Lokalizacja, lokalizacja i lokalizacja. Ten żart wykładowcy opowiadają do znudzenia, ale trudno odmówić mu wiele racji. Bardzo podobnie jest ze sklepami. Market w atrakcyjnym miejscu sam z siebie będzie przyciągał klientów, a zyski powinny rosnąć w oczach. Dlatego każdy plac na parking jest tak łakomym kąskiem. Sklepy takie jak Biedronka i Lidl (ale nie tylko one) zaczęły oferować swoim klientom parkingi. To szybko zrodziło pewną patologię... Pod sklepami i biurami w dogodnych lokalizacjach w miastach zaczęły się pojawiać zaparkowane na cały dzień samochody.

Dlaczego na każdym parkingu są teraz parkometry?

Właśnie dlatego. To najprostszy sposób walki z kierowcami, którzy porzucali swoje samochody na długie godziny, żeby zaparkować w wygodnym miejscu za darmo. Sklepy i biura musiały rozpocząć z nimi walkę. Najprostszą jest postawienie parkometru i naliczanie bardzo wysokich cen za parkowanie.

System działa prawie zawsze tak samo. Pierwsza godzina lub półtorej jest za darmo. Nie uderza więc w ogóle w uczciwe osoby, które chcą po prostu zrobić większe zakupy i spakować je do samochodu. Trudno w takim sklepie spędzić więcej czasu. Po darmowym czasie opłaty nagle rosną bardzo szybko, a w ogóle za brak pobrania biletu i zapłaty kary są bardzo dotkliwe. Klient sklepu nie powinien się więc w ogóle obawiać. Najważniejsze, żeby wziąć bilecik i wsadzić go w widoczne miejsce. Pamiętajcie, że "opłaty" dotyczą nie tylko podziemnych parkingów, ale także placów przed sklepami. Dlatego warto się rozejrzeć w poszukiwaniu parkometru. Powinien znajdować się w widocznym miejscu, tak żeby trudno było go nie zauważyć.

Mnóstwo kierowców w całej Polsce narzekało, że takie parkingi zachęcają ich zarządców do jeszcze innych patologii, naciągania, tworzenia pokrętnych regulaminów albo po prostu utrudnianiu kierowcy prawidłowego skorzystania z miejsca. Na szczęście Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wziął się za te praktyki. Posypały się kary, a kierowcy dostają zwroty. Pisaliśmy o tym artykule, które wklejamy poniżej. Mamy nadzieję, że tak głośny przykład zniechęci naśladowców od kopiowania nieuczciwych pomysłów.

A co jeśli zapomnisz? Zachowaj spokój

Czasem może się zdarzyć, że bilecik włożymy tak, że go nie widać albo w ogóle o nim zapomnimy, a po powrocie z zakupów za szybą czeka wysoki mandat. Ten firmy najczęściej ustalają na około 100 złotych, ale oczywiście bywają znacznie wyższe. O ile nie macie nic na sumieniu, to jest duża szansa, że unikniecie kary.

Jeśli z parkingu korzystaliście legalnie, to nie ma powodów do paniki. "Mandat" można reklamować. Powinniście mieć w końcu paragon za zakupy, który robiliście w tym czasie. Informacje na ten temat można znaleźć na regulaminach parkingu umieszczonych przy znakach informujących o płatnym parkowaniu. To wasze potwierdzenie, że stanęliście na miejscu legalnie, żeby skorzystać z przysługującego wam czasu. Nie powinno być większych problemów z uniknięciem opłaty. Sieciom handlowym zależy przecież na zadowolonych klientach, a ściąganie z nich pieniędzy, bo zapomnieli biletu zdecydowanie w tym nie pomaga. Z kolei klientom i kierowcom pomagają ostatnie działania UOKiK. Zarządcy parkingów znacznie chętnie pójdą wam na rękę, jeśli dostarczycie im dowód w postaci paragonu. I tak są pod lupą, więc w tak jasnej sytuacji nie powinni nikomu robić nieprzyjemności. Media tylko czekają, żeby nagłośnić takie zdarzenie.

Zobacz wideo Biedronka czy jednak Lidl? Porównujemy aplikacje dwóch największych dyskontów w Polsce
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.