VW wymyślił nowe logo do walki z kangurami. Obiecują, że to nie prima aprilis

Volkswagen wpadł na pomysł nowego produktu. Stworzył RooBadge, czyli... odstraszacz kangurów. Pomysł brzmi absurdalnie. Szczególnie w kontekście zbliżającego się prima aprilis. Niemcy mimo wszystko przysięgają, że to nie żart.

Logo współczesnego samochodu to nie tylko akcent podkreślający design grilla. To często też zaawansowane urządzenie. To za nim producenci potrafią ukryć np. radar wykorzystywany przez systemy wspomagające kierowcę. W tym Amaroku logo jest jednak dziwne. Bo stanowi... obudowę głośnika.

Zobacz wideo Kierująca volkswagenem jechała pod prąd drogą ekspresową S19

RooBadge to... odstraszacz kangurów. Niemcy twierdzą, że to nie żart

O co chodzi z tym głośnikiem? To urządzenie, które emituje wyselekcjonowane dźwięki. Dźwięki, które mają za zadanie odstraszać z drogi kangury. W kontekście zbliżającej się daty 1 kwietnia i prima aprilis śmierdzi wam to podstępem? Nam też. Volkswagen mimo wszystko przysięga, że to nie żart. Po pierwsze dlatego, że produkt jest dedykowany rynkowi australijskiemu i dotyczy naprawdę poważnej sprawy. Po drugie dlatego, że wypadki z kangurami stanowią tam prawdziwą plagę. A warto wiedzieć, że dorosłe zwierzę w zależności od konkretnego gatunku może ważyć od 20 do nawet 50 kg. Kolizja z kangurem jest zatem równie niebezpieczna dla pasażerów auta, jak np. kolizja z dzikiem w Polsce. O tym, że to rzeczywiście może nie być jedynie żart Volkswagena, świadczy jeszcze jedna rzecz. Poziom dopracowania projektu.

Nowe logo zostało nazwane RooBadge. Słowo Roo to skrót od kangaroo (kangur). Słowo badge oznacza znaczek. Urządzenie ma być w stanie odstraszyć m.in. kangura szarego i rudego.

Volkswagen cały czas testuje RooBadge. Urządzenie ponoć rzeczywiście działa

RooBadge Volkswagena jest w gruncie rzeczy prostym urządzeniem. To powstało we współpracy z zespołem naukowców z Uniwersytetu w Melbourne, który zajmują się badaniem zachowań kangurów. To oni opracowali rodzaj odstraszającego dźwięku. Co ciekawe, emiter może znajdować się nie tylko w logo. Jest też możliwość umieszczenia głośnika np. w ramce tablicy rejestracyjnej.

Volkswagen RooBadgeVolkswagen RooBadge Fot. Volkswagen

Załóżmy, że mieszkacie w Australii. Czy to oznacza, że po przeczytaniu tego materiału możecie popędzić do sklepu i kupić RooBadge? No właśnie nie. Na razie nie. Urządzenie według deklaracji producenta przechodzi właśnie testy i dalsze badania rozwojowe w zakresie emitowanego dźwięku. Technologia jest opracowywana już od 3 lat.

Na pierwszym etapie działanie RooBadge było sprawdzane m.in. polach golfowych, na których można spotkać kangury. Następnie pojawiło się w środowisku naturalnym tych zwierząt. Ostatecznie Volkswagen zamontował je w Amaroku ustawionym w miejscach migracji kangurów. W każdym z przypadków głośnik emitował dźwięk, a inżynierowie sprawdzali reakcje zwierząt. Pierwsze badania wykazały, że emiter działa.

Volkswagen RooBadgeVolkswagen RooBadge Fot. Volkswagen

Jest pomysł na głośnik w znaczku także w innych częściach świata

Docelowo RooBadge będzie montowany w samochodach. Urządzenie zostanie sparowane z pokładową elektroniką i systemem nawigacji. Zacznie emitować dźwięki w tzw. czerwonych punktach. To miejsca, w których w przeszłości odnotowane zostały przypadki wypadków z kangurami. Poza tym sam znaczek będzie np. w Amaroku oferowany jako część zamienna. Będzie można ją zamontować prawie w każdym pojeździe. Volkswagen zapewnia, że już dziś prowadzi rozmowy z partnerami w Europie i USA. Ich cel jest prosty. Chodzi o dostosowanie RooBadge do odstraszania także innych typów zwierząt. Takich, które występują w danych lokalizacjach.

A na koniec jeszcze jedna uwaga. Nawet jeżeli ta historia jest tylko primaaprilisowym żartem Volkswagena, jedno muszę przyznać. Jest nieźle uszyta.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.