Czeski film. Kierowca mustanga cudem ominął auto, ale wrócił do niego

Już początek tego nagrania wygląda źle. Po kilku sekundach robi się jednak jeszcze gorzej. Mustang "kosi" nie tylko znak. W niezrozumiały sposób uderza też w inne auto. A to dopiero zapowiedź finału tej historii.

Ford Mustang Shelby GT500 to wyjątkowa maszyna. Pomijając efektowną stylizację nadwozia i w tym przypadku rzucający się w oczy, żółty lakier, coupe korzysta też z wyjątkowo mocnego napędu. 5,2-litrowy silnik V8 pracuje przy udziale kompresora. To daje mu z kolei 771 koni mechanicznych mocy i 847 Nm momentu obrotowego.

Zobacz wideo 21-latek jadąc BMW, przeciął rondo i uderzył w tył Forda

Wczesne czerwone, poślizg i "skoszony" znak

Jazda tak mocnym coupe z tylnym napędem daje masę frajdy. Stanowi jednak również potężne wyzwanie. I przekonał się o tym ostatnio kierowca w Czechach. Chciał zdążyć zjechać ze skrzyżowania na wczesnym czerwonym. Zamiast tego narobił sobie problemów i potężnych kosztów.

Sytuacja wyglądała następująco. Akcja wydarzyła się na skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną w miejscowości Hradec Kralove. Kierowca Mustanga, choć miał zielone światło i wolną drogę przejazdu, ewidentnie nie spieszył się z wykonaniem lewoskrętu. Przypomniało mu się o manewrze w sytuacji, w której dla jego kierunku jazdy zapaliło się czerwone, a pojazdy na poprzecznej jezdni ruszyły na widok sygnału zielonego.

Kierujący Mustangiem drastycznie przyspieszył. Nie przewidział jednak, że mocne auto, tylny napęd, gaz wciśnięty w podłogę, manewr omijania innego pojazdu i mokra nawierzchnia nie okażą się dobrym połączeniem. Ford zbyt mocno pokonał łuk i wyrzuciło go z jezdni wprost na chodnik i trawnik. Tam auto "skosiło" znak. A to był dopiero początek...

Mustang, zamiast zatrzymać się, okrążył skrzyżowanie i... uderzył w Renault

Kierowca Mustanga z niezrozumiałego powodu, zamiast odpuścić gaz w tym momencie, cały czas go dusił i skręcał. W efekcie zatoczył koło na skrzyżowaniu i po sekundzie uderzył w Renault Megane, które przed chwilą próbował ominąć, wykonując lewoskręt. Francuskie kombi dostało lekkie uderzenie w tył. Mustang natomiast oberwał dość mocno. Stracił przedni i tylny zderzak. Miał też pewnie pokiereszowane podwozie. Tyle że to cały czas nie koniec tej zaskakującej historii.

 

Na miejscu zdarzenia pojawiła się policja. Wtedy okazało się, że kierowca Mustanga nie jest właścicielem auta. Właściciel pozwolił 50-latkowi wybrać się jednie na przejażdżkę. Wcześniej jednak wypił z nim po piwie i szocie rumu... Tak, badanie alkomatem wykazało, że kierujący był pijany. Co więcej, czynności wykonane przez policjantów wykazały też, że nie ma prawa jazdy.

Kierowcę Mustanga czeka sprawa w sądzie i co najmniej 43 tys. zł kosztów

Historia tego zdarzenia wygląda trochę tak, jakby scenariusz do niej napisał Hitchcock. Na początku jest trzęsienie ziemi, a później już tylko gorzej. Mężczyzna został oskarżony o szereg wykroczeń, a do tego prowadzenie po alkoholu i bez prawa jazdy. Dodatkowo będzie musiał naprawić dwa auta. Straty w Megane zostały ocenione na jakieś 8000 zł. Naprawa Mustanga może jednak kosztować nawet 35 tys. zł.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.