Szkoda parkingowa za dwa miliony złotych. "Omsknęła mi się stopa"

We wtorek 19 marca w warszawskim centrum handlowym wydarzyła się nietypowa kolizja. Kierowczyni wjechała w kilka elektrycznych aut na stacji ładowania na parkingu. Straty zostały wstępnie wycenione na dwa miliony złotych.

Kosztowna szkoda parkingowa wydarzyła się na wielopiętrowym parkingu, który jest częścią centrum handlowego Westfield Mokotów na warszawskim Mokotowie. Niedaleko za wjazdem do budynku parkingu są zlokalizowane punkty ładowania samochodów elektrycznych. We wtorek około godz. 15.30 kierująca samochodem marki Lexus uderzyła w stojące przy ładowarkach dwa elektryczne auta: Teslę Model X i Porsche Taycana. O zdarzeniu zawiadomił fanpage na Facebooku "Miejski Reporter".

Zobacz wideo Najprawdopodobniej pomylił "reverse" z "drive"

Dlaczego sedan staranował elektryki? Kierująca przyznała się, że nacisnęła zły pedał

Kierowczyni lexusa, która staranowała dwa samochody elektryczne, była trzeźwa, zdrowa i w pełni władz umysłowych. Stwierdziła to policja oraz służby ratunkowe, które przyjechały na miejsce zdarzenia. Użytkowniczka białego sedana zeznała funkcjonariuszom, że gdy sięgała po bilet parkingowy przy wjeździe, aby podniósł się szlaban, prawa noga omsknęła się jej z pedału hamulca i niechcący mocno nacisnęła pedał gazu.

Szkoda parkingowa w centrum handlowym może być wyceniona na przeszło 2 mln złotych

Efekt można zobaczyć na zdjęciach. Straty dopiero zostaną ocenione przez rzeczoznawców, więc na razie nie wiadomo, czy można mówić o szkodach całkowitych. Wstępnie ocenia się, że likwidacja szkód dwóch luksusowych samochodów na prąd jednego hybrydowego oraz wymiana punktu ładowania może łącznie kosztować ponad dwa miliony złotych.

Taka orientacyjna wycena wydaje się absurdalnie wysoka, ale może być bliska faktycznej. Zwłaszcza koszt naprawy luksusowych aut na prąd bywa wyjątkowo duży. Powodują to wysokie ceny wyjściowe takich samochodów oraz kosztowna procedura napraw blacharsko-lakierniczych w przypadku uszkodzenia akumulatorów trakcyjnych. Jednak dopiero rzeczoznawcy będą w stanie ocenić miarodajnie, czy można mówić o takich zniszczeniach w obu elektrycznych autach.

Oprócz policji do mokotowskiego centrum handlowego przyjechał zastęp straży pożarnej i zespół ratownictwa medycznego. Na szczęście interwencja żadnej z tych służb nie była potrzebna. Ani kierowczyni białego Lexusa ES, ani nikt inny nie wymagał hospitalizacji. Żadne z elektrycznych aut nie wymagało też gaszenia. Po usunięciu uszkodzonych samochodów oraz ich pozostałości z nawierzchni ruch na parkingu w centrum handlowym został przywrócony.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.