Ten kierowca dał popis głupoty na przystanku wiedeńskim. Grozi mu ogromna grzywna

Nawet o 30 tysiącach złotych grzywny mówi policja w przypadku kierowcy, który postanowił przejechać między pieszymi na przystanku. W aż tak wysoką karę wątpimy, ale to modelowy przykład, jak NIE jeździć i sąd na pewno będzie surowy.

Policja regularnie publikuje filmy z polskich dróg ku przestrodze. Na stronie bydgoskiej policji właśnie pojawiło się nagranie, które funkcjonariusze dostali od kierowcy na mailową skrzynkę „STOP AGRESJI DROGOWEJ". Przypomnijmy, że każdy może wysłać policji taki filmik z samochodowej kamerki (i nie tylko), a jeśli policjanci stwierdzą, że nagrany czyn zasługuje na mandat, to rozpoczną odpowiednie działania. Dokładnie tak jak w tym przypadku. Na początku marca pewien kierowca w Bydgoszczy postanowił przejechać pomiędzy pieszymi na przystanku. Zobaczcie sami:

Zobacz wideo Ten kierowca dał popis głupoty na przystanku wiedeńskim. Grozi mu ogromna grzywna

Kierowca naraził pieszych na ogromne niebezpieczeństwo

Kierujący samochodem marki Mercedes nie zatrzymał się przed przystankiem wiedeńskim i pomimo wysiadających z tramwaju pasażerów kontynuował jazdę, manewrując między pieszymi, czym spowodował zagrożenie dla ich bezpieczeństwa. To niebezpieczne zachowanie zarejestrowane kamerką samochodową wpłynęło na skrzynkę STOP AGRESJI DROGOWEJ

- czytamy w komunikacie. Zachowanie kierowcy mercedesa jest szokujące, aż trudno uwierzyć, że ktoś stwierdził, że lawirowanie między pieszymi wsiadającymi i wysiadającymi z tramwaju to dobry pomysł... Zachował jednak resztki zdrowego rozsądku, ponieważ zrobił to powoli. Tyle dobrego, ale kierowca musi się liczyć z poważnymi konsekwencjami.

Bydgoska policja wspomina o tym, że grozi mu kara grzywny do 30 tysięcy złotych. To oznacza, że sprawa trafi do sądu i to sędzia zdecyduje o karze. Ta na pewno będzie dotkliwa, ale nie spodziewamy się aż tak wysokiej kary. 30 tysięcy złotych to maksymalna kara, jaką przewidują polskie przepisy. Sędziowie wymierzają ją w skrajnych przypadkach.

Kierowca mercedesa pokazał, jak NIE jeździć po przystankach wiedeńskich

Powyższe nagranie może nam posłużyć, żeby wyjaśnić, jak zachować się w takiej sytuacji. Warto naśladować kierowcę, który wszystko nagrał. Przystanek wiedeński to rodzaj przystanku tramwajowego, który po raz pierwszy pojawił się w Wiedniu. Jego konstrukcja polega na podniesieniu jezdni w rejonie przystanku do poziomu chodnika. Przystanki wiedeńskie powstają tam, gdzie pasażerowie wsiadają do pojazdu komunikacji miejskiej bezpośrednio z jezdni. To udogodnienie ma szczególne znaczenie w przypadku osób starszych, niepełnosprawnych, ale także opiekunów z dziećmi w wózkach oraz dzieci.  Znajdziemy je w centrach wielu polskich miast.

Jeśli na przystanku wiedeńskim nie zatrzymał się tramwaj, to jest on traktowany jak zwykła jezdnia. Kierowcy mogą po niej jeździć, a piesi nie mogą na nią wchodzić. Pieszy może wejść na platformę dopiero w momencie, w którym podjedzie tramwaj. 

W okolicach przystanków autobusowych i tramwajowych kierowca zawsze musi zachować szczególną ostrożność, a najlepiej trochę zwolnić, żeby dać sobie czas na reakcję. W przypadku przystanków wiedeńskich jest o to łatwiej, że podniesienie jezdni w naturalny sposób wymusza zwolnienie. Co powinien zrobić kierowca, kiedy na przystanku stanie tramwaj? Zatrzymać się i po prostu poczekać. To wcale nie jest trudne.

Jeśli na przystanku znajduje się tramwaj, to kierowca ma zakaz wjazdu na wzniesienie. Trzeba się więc zatrzymać przed przystankiem. Ponadto kierowcy powinni poczekać za tramwajem, aż wysiąda z niego i wsiądą wszyscy pasażerowie. Ruszamy, kiedy tramwaj odjedzie, a na jezdni nie będzie już pieszych.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.