Unieszkodliwił fotoradar i to legalnie. W internecie Niemiec został już bohaterem

Jak zablokować fotoradar nie łamiąc przy tym prawa? Mieszkaniec niemieckiego Rottweil znalazł na to sposób, a internauci już go pokochali za pomysłowość. Co najlepsze, pomysłowy kierowca prawdopodobnie nie musi obawiać się żadnej kary.

Jaki jest najprostszy sposób na fotoradary? Nie przekraczać dozwolonych limitów. Oczywiście to proste, ale czasem nawet najuczciwsi kierowcy mogą się zapomnieć albo zagapić. Trudno się dziwić, że fotoradary nie cieszą się szacunkiem, a kierowcy szukają różnych sposobów na ich unieszkodliwienie. W ostatnich czasach Włosi okrzyknęli mianem bohatera „Fleximana" - tajemniczego niszczyciela, który z piłą tarczową wycina fotoradary w całym kraju.

Okazuje się, że swojego bohatera drogowego mają też Niemcy. Z tą jednak różnicą, że o ile włoski "Fleximan" łamie prawo i jest poszukiwany przez policję, to niemiecki antysystemowiec, prawdopodobnie znalazł legalny sposób na utrudnianie życia mobilnym fotoradarom.

Niemiecki sposób na eliminację fotoradaru

Okazuje się, że nie trzeba niszczyć fotoradarów, żeby je wyłączyć z działania. Wystarczy postawić przed urządzeniem... przyczepę kempingową. Ta osobliwa kampania przeciwko fotoradarom w mieście Rottweil (Badenia-Wirtembergia) jest również dobrze odbierana przez wielu użytkowników Facebooka jak działania włoskiego pogromcy fotoradarów.

Pomysłowy właściciel przyczepy jest chwalony m.in. na Facebooku. Jeden z komentujących zaapelował nawet o przydzielenie "Federalnego Krzyża Zasługi", a inni nie kryli równie dużej sympatii do działań właściciela przyczepy.

Zobacz wideo

Niemieckie media, które dotarły do władz miasta ustaliły też, że niemieckiemu pogromcy fotoradarów prawdopodobnie nic nie grozi za utrudnianie im pracy. Potwierdził to rzecznika miasta Rottweil. Według niego było to zwykłe miejsce parkingowe, a zatem parkowanie pojazdów w tym miejscu jest ogólnie dozwolone. Także nie ma w niemickim kodeksie przepisy zabraniającego parkowania przed fotoradarem.

Źródło: Schwarzwälder Bote

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.