Właściciel Cybertrucka pojechał w teren i... odpadło w nim koło

Najpierw kierowcy długimi latami czekali na pick-up`a Tesli, a teraz okazuje się, że jednemu z egzemplarzy podczas jazdy w terenie odpadło koło. Kompromitująca wpadka wymaga zbadania. Bliższe przyjrzenie się wypadkowi Cybertrucka daje jednak zaskakujące wnioski.

Tesla Cybertruck rodziła się w bólach. To prawda. Gdy jednak już pojawiła się na rynku, a pierwsze egzemplarze zaczęły trafiać do kierowców, wszystko wydawało się być na dobrej drodze. No właśnie, wydawało się...

Zobacz wideo 18-letni pirat drogowy pędził 175 km/h po obwodnicy Opola

Tesla Cybertruck miała być bezkompromisowym potworem off-roadowym

W czystej teorii dane pick-up`a Tesli wyglądają naprawdę dobrze. Auto ma zawieszenie pneumatyczne, które oferuje 305 mm skoku i nawet 432 mm prześwitu. A do tego Cybertruck może mieć napęd na cztery koła i aż 845 koni mechanicznych mocy, podczas gdy jego nadwozie zostało wykonane z nielakierowanej stali nierdzewnej i hartowanej, a szyby wykonano z pancernego szkła. Samochód jest zatem świetnie przystosowany do off-roadu. Jak zatem poza utwardzonymi szlakami sprawdza się w praktyce?

Sieć obiegło nagranie opublikowane w serwisie Reddit. Pochodzi z imprezy King of the Hammers organizowanej na pustyni Mojave w Kalifornii. Widać na nim Cybertrucka jeżdżącego po piaszczystym podłożu w kółko. Efekt tej jazdy niestety nie jest najlepszy. Bo skutkuje tym, że tylne koło auta po stronie pasażera... staje bokiem. Pick-up nie nadaje się do dalszej jazdy.

Czemu w Tesli podczas kręcenia bączków odpadło koło?

Nagranie wzbudziło ożywioną dyskusję. Forumowicze mówili o kiepskiej jakości samochodów Tesli. O tym, że technologia powstała naprędce i że amerykańska marka tak naprawdę na klientach chce testować produkt. Generalnie tak trochę jest, że samochody Tesli nie są wykonane w sposób wzorowy. W tym jednak przypadku decydujący o usterce może być inny czynnik.

Zdaniem kilku uczestników dyskusji ta konkretna Tesla nie należy do prywatnej osoby, a firmy Unplugged Performance. Poprzez udział w King of the Hammers chciała ona sprawdzić części zamienne wyprodukowane przez siebie i dedykowane właśnie Cybertruckowi. Ten przejazd celowo został wykonany w taki sposób, aby prawdopodobnie górny wahacz przy tylnym kole pękł lub puścił na mocowaniu. Chodziło o sprawdzenie granicy jego wytrzymałości. Tak, aby móc część doskonalić i poprawiać jego wytrzymałość. To zatem nie tyle przypadkowa awaria, co raczej świadome uszkodzenie pojazdu.

Czy takie wytłumaczenie uspokoi właścicieli i przyszłych nabywców Tesli Cybertruck? Ciężko powiedzieć. Szczególnie że przez fora przetaczają się różne opisy tej sytuacji. Szczególnie że potencjalny nabywca musi zapłacić za auto w topowej wersji nawet 400 tys. zł. Taka kwota wzmaga uważne analizowanie takich przypadków.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.