Jeremy Clarkson zaczepiony przez tabloid. Szybko im odpowiedział. Króciutko

Brytyjski magazyn donosi o nowym aucie Clarksona. Legendarny prezenter "popisywał się" ostatnio cackiem wartym 1,3 mln zł w Notting Hill. Jeremy nie zostawił tekstu bez odpowiedzi. Nazwał dziennikarzy półgłówkami.

Jeremy Clarkson jest tak samo polaryzujący w swoich poglądach, jak i wyborach motoryzacyjnych. Daily Mail donosi o kolejnym z nich. Jeremy był ostatnio widziany, jak wysiadał z fioletowego McLarena. Jechał akurat na lunch w londyńskim Notting Hill. Gazeta napisała o tym, że brytyjski prezenter popisuje się nowym autem.

Zobacz wideo 19-latek driftował na rondzie. Dostał mandat na 3000 zł

Czy zakup McLarena 750S może dziwić? Bardziej chodzi o lakier

Sam wybór McLarena 750S dziwić nie powinien. W końcu mówimy o wyjątkowo pięknym coupe, które ma nie tylko drzwi unoszone do góry, ale także 720-konną V-ósemkę pod tylną klapą. Auto rozpędza się do pierwszej setki w 2,9 sek. Maksymalnie pojedzie nawet 341 km/h. Kontrowersyjny w tym przypadku może się wydawać wybór koloru. Fiolet nie pasuje przesadnie do modelu wartego 260 tys. funtów. Ja z pewnością wybrałbym inną barwę lakieru.

Jeremy popisuje się w nowym aucie. Tyle że to nie jego McLaren...

Spostrzegawczość brytyjskiej gazety nie umknęła jednak uwadze samego Clarksona. Postanowił on odpowiedzieć i zrobił to za sprawą swojego instagramowego konta. Poinformował, że dziennikarze się mylą. Bo nie jest to jego nowe auto, a pojazd prasowy, który aktualnie testuje. Wrażenia z jazdy pojawią się wkrótce w jego kolumnie w Sunday Times.

Artykuł w Daily Mail z pewnością był zaczepką. Dziennikarz tego pisma nie bez przyczyny napisał o popisywaniu się McLarenem za 260 tys. funtów. Clarkson szybko uciął jednak dyskusję na temat auta. Nazwał nawet redakcję czy też autora tekstu półgłówkiem. Takich ataków Jeremy może się jednak spodziewać także w przyszłości. W końcu od momentu, w którym w felietonie napisanym dla The Sun w mało elegancki sposób zaatakował Meghan Markle, nie cieszy się najlepszą prasą. Tak, incydent miał miejsce ponad rok temu. Atmosfera wrzenia wokoło tej afery była jednak na tyle duża, że jak widać, pączkuje poniekąd do tej pory.

Według plotek, które również zdementował Clarkson, to właśnie wypowiedź na temat Meghan Markle miała zadecydować o zakończeniu nagrywania kolejnych odcinków The Grand Tour. A to pokazuje skalę konsekwencji, które ponosi Jeremy.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.