Polski gang Olsena zatrzymany przez policję z Zielonek. Zaczęło się od potrącenia pieszej

Policjanci z Zielonek na długo zapamiętają czwórkę mężczyzn z Bytomia. Panowie popisali się przed stróżami prawa niezwykłym brakiem rozwagi zakrawającym o miano głupoty. ""Zwykłe" zdarzenie drogowe okazało się wielowarstwowym ciągiem zależności" - wspominają funkcjonariusze.

Policja poinformowała o niecodziennym kryminalnym przypadku w poście zamieszczonym na Facebooku. W czwartek 25 stycznia funkcjonariusze z Zielonek otrzymali zgłoszenie dotyczące potrącenia pieszej na jednym z przejść w gminie Wielka Wieś. Natychmiast skierowali się na wskazane miejsce, gdzie zastali poszkodowaną oraz 31-latka, który podawał się za kierowcę i jednocześnie sprawcę wypadku. Po tym, jak poturbowana kobieta została zabrana do szpitala, policjanci kontynuowali służbowe czynności. "Kierujący podał funkcjonariuszom dane osobowe z oświadczenia ustnego, ponieważ nie miał przy sobie dokumentów tożsamości" - wspominają policjanci. Co ważne, zmotoryzowany nie był sam. Podróżował z nim 29-latek z Bytomia, który jak się wkrótce okazało, był poszukiwany. Wkrótce panowie stawili się na przesłuchanie.

Zobacz wideo

Gang Olsena z Bytomia. Czterej mężczyźni wpadli jak śliwka w kompot

W następny poniedziałek 29 stycznia panowie zgodnie z poleceniem stróżów prawa pojawili się na komisariacie. Wraz z nimi przybył także ich 25-letni kolega, a także 34-latek, który jednak zaczekał na nich w aucie. Cała paczka pochodziła z Bytomia. W trakcie przesłuchania 31-latek przyznał się, że na miejscu wypadku podał fałszywe dane. Wszystko ze strachu przed karą - mężczyzna ma sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Wyjaśnił, że w chwili potrącenia to nie on prowadził samochód, ale jego 25-letni kumpel, który jeszcze przed przyjazdem policji uciekł z miejsca zdarzenia. Młody mężczyzna to zresztą potwierdził.

Wydawałoby się, że to będzie koniec problemów mężczyzn. Okazało się jednak, że jeden z policjantów rozpoznał 31 i 29-latka, jako sprawców kradzieży, do której doszło miesiąc wcześniej w jednym ze sklepów w powiecie krakowskim. Mężczyźni ukradli dwie konsole do gier, a także grę, których łączną wartość oszacowano na ponad 3 tys. zł. To nie wszystko. W międzyczasie stróżowie prawa zainteresowali się 34-latkiem, który grzecznie czekał na kolegów w samochodzie. Po chwili zauważyli, jak wsiada on za kierownicę auta i odjeżdża spod komisariatu. To był wielki błąd. Okazało się, że był pijany -  miał prawie dwa promile alkoholu w wydychanym powietrzu...

Przestępcza paczka z Bytomia usłyszała zarzuty. Wkrótce staną przed sądem

Już kolejnego dnia 34-latek usłyszał zarzut kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości. Grozi mu za to wyrok do trzech lat więzienia. Z pewnością straci również prawo jazdy. Z kolei 31 i 29-latek zostali oskarżeni o kradzież, za co kodeks karny przewiduje karę do siedmiu i pół roku pozbawienia wolności (dopuścili się tego w warunkach recydywy). Dodatkowo młodszy z nich usłyszał zarzut prowadzenia pojazdu pomimo orzeczonego zakazu, bo jak się okazało, to on przywiózł kolegów na komisariat.

Wracając jeszcze do 31-latka, także podanie fałszywych danych nie ujdzie mu na sucho. Zgodnie z art. 65 Kodeksu wykroczeń (wprowadzenie w błąd podmiotu uprawnionego co do swojej tożsamości) grozi mu kara ograniczenia wolności albo grzywna. Sprawa potrącenia jest jeszcze w toku. Wszystko ze względu na rozbieżności w zeznaniach mężczyzny. "Gdy zostanie wyjaśnione, kto faktycznie był sprawcą wypadku, wówczas osoba ta poniesie konsekwencje karne" - przekazuje małopolska policja.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.