Wielka kradzież SUV-ów Forda w Kanadzie. Złodzieje użyli niesamowitej metody

Kilkanaście SUV-ów Forda zniknęło z parkingu przy fabryce. Kanadyjskie media kpią, że to akcja godna Grand Theft Auto, a złodzieje wykazali się wyjątkową pomysłowością.

Do kradzieży doszło w tym miesiącu w fabryce amerykańskiej marki Ford Oakville w Kanadzie. Z parkingu tuż pod fabryką złodzieje ukradli 14 nowiutkich Fordów Edge. Zdjęcia tego SUV-a znajdziecie w naszej galerii, wrzuciliśmy do niej fotki wersji północnoamerykańskiej. Możecie jednak dobrze kojarzyć ten samochód z naszych dróg. Jakiś czas temu znajdował się w polskiej ofercie i wciąż można się na niego natknąć. Ford Edge, model przeniesiony do Europy spoza Europy, nie okazał się hitem sprzedaży nad Wisłą i Ford go pożegnał. Teraz taką ciekawostką jest jeszcze większy model Explorer.

Zobacz wideo Ford Bronco - tak kultowego modelu nie mogło w Europie zabraknąć [AUTOPROMOCJA]

Jak kradnie się kilkanaście SUV-ów w jedną noc?

Kanadyjczycy mają spore poczucie humoru, ponieważ tamtejsze media podkreślają wykorzystanie przez złodziei "innowacyjnej metody" i "niesamowitego sprytu". Wykorzystali nożyce do metalu i wycięli dziurę w ogrodzeniu, którą dostali się na parking pod fabryką i wyprowadzili 14 SUV-ów. Straty oszacowano na 630 tysięcy dolarów kanadyjskich, co w przeliczeniu na złotówki daje prawie dwa miliony złotych przy kursie z 25 stycznia 2024 r. Niezły zarobek jak na jedną noc.

Proste rozwiązanie okazało się jednak wyjątkowo skuteczne. Policjanci z Halton Regional Police Service nagłośnili sprawę, ponieważ... po SUV-ach i złodziejach ślad zaginął, a funkcjonariusze liczą, że uda im się podjąć jakiś trop. Okazało się, że do wielkiej akcji z nożycami doszło w nocy z 7 na 8 stycznia. Sprawców kradzieży nie udało się namierzyć, ale odzyskano już kilka Fordów. Wpadają jednak nie sami złodzieje, a osoby, które przyłapano na jeździe nowiutkimi Edge'ami. To już kilka osób, którym grozi poważna grzywna, ale policja podaje, że nie ma dowodów, by byli powiązani z napadem na fabrykę.

To nie pierwszy taki napad

Kradzież samochodów prosto z fabryki z naszej perspektywy brzmi dość nietypowo, ale w Ameryce Północnej to nie pierwszyzna. Zwykle specjalizują się w tym złodzieje z USA, ale tym razem uderzono w kanadyjską fabrykę. Co ciekawe, do ostatniego takiego głośnego ataku doszło w Michigan, a ofiarą znowu padł... Ford. W zakładach Ford’s Flat Rock Assembly na celownik złodzieje wzięli jednak znacznie droższe modele - F-150 Raptora i Mustanga. Amerykańskie media relacjonowały, że ukradziono nawet Shelby GT500, ale trzy podrasowane muscle cary odzyskano, bo... zabrakło w nich paliwa.

Ataki na fabryki to nie tylko domena Forda. Całkiem niedawno włamano się na parking w Sterling Heights Assembly, gdzie ukradziono cztery Ramy 1500. Z kolei z zakładów w Lansing Grand River Assembly zniknęło pięć Chevroletów Camaro.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.