Tramwaje Warszawskie zrobiły labirynt dla pieszych. To wina przepisów

W Warszawie kończy się remont torowiska na Woli. Efekt budowy jest jednak nieoczekiwany. Pasażerowie w drodze na przystanek muszą pokonać bowiem labirynt. Połączenie przepisów, uwarunkowań związanych z przestrzenią i oczekiwań bywa naprawdę zaskakujące.

Na początku 2022 r. w Warszawie rozpoczęła się modernizacja ważnej trasy tramwajowej. Zadanie polegało na budowie 2,3 km nowych torów między ulicami Wolską i Skierniewicką oraz modernizacji 1,2 km istniejącego torowiska w ciągu Wolskiej i M. Kasprzaka. Budowa powoli zbliża się do końca i budzi coraz większe kontrowersje.

Zobacz wideo Setna EKO wiata AMS w Polsce. Na czym to polega i jakie daje korzyści?

Przystanek, który przypomina labirynt. Efekt modernizacji ZTM

Kontrowersje konkretnie budzi głównie nowy przystanek "Reduta Wolska", który pojawił się w dawnym tunelu drogowym. Co jest z nim nie tak? Otóż bywa porównywany do labiryntu. Konkretnie nie sam przystanek, a zejście do niego. To składa się z dwóch zestawów długich schodów oraz pochylni dla rowerzystów i wózków. Pochylni, która zakręca pod kątem 180 stopni aż cztery razy! Nie wspominając już o fakcie, że zjazd jest naprawdę wąski.

Poza tym korzystający z komunikacji tramwajowej mają do dyspozycji windę, przejście przez tory i przejście podziemne poprowadzone pod ulicą Wolską.

Pochylnia dla rowerzystów i wózków przypominająca labirynt, wygląda dziwacznie. Warszawiacy nawet zaczynają się podśmiewać z tej konstrukcji. Nie stanowi ona jednak wymysłu projektanta "racjonalizatora", a raczej zderzenie dwóch czynników. Po pierwsze ograniczonej ilości miejsca, a po drugie standardów dostępności architektonicznej. Tego typu obiekty muszą spełniać pewne kryteria. Budowniczowie nie mieli innego wyjścia. Musieli w taki właśnie sposób zarysować pochylnię.

Kiedy wyremontowanym torowiskiem pojadą tramwaje?

Kiedy "labirynt" przy przystanku "Reduta Wolska" i remontowany odcinek trasy tramwajowej zostaną oddane do użytkowania? ZTM zapewnia, że to już kwestia dni. Prawdopodobny termin wypada na przełomie stycznia i lutego. Konkretnej daty wskazać się nie da. Bo prace cały czas krzyżują kolejne opady śniegu.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.